niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 2

Chciałam uciec, ale było już za późno.
Kiedy podeszli i stali dosłownie 1,5 metra ode mnie poczułam jak policzki robią mi się coraz bardziej czerwone.

Boże, dobrze że jest już ciemno.

Pomiędzy pięcioma chłopakami stały jeszcze dwie dziewczyny. Jedna z nich uśmiechała się do mnie a druga dosłownie nie spuczała oczu z Liama i miała taki wyraz twarzy jakby miał na czole napisane "Bóg Sexu" Chłopak, który pierwszy mnie zauważył uśmiechnął się szeroko i oparł się o róg blatu tak że stół przechylił sie w jego stronę i prawie się przewrócił. Z trudem powstrzymywałam chichot. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.

Ok, nie wiem co oni brali, ale to działa.

Nareście stanął na prostych nogach.
-Hej! Jestem Luke a ty królewnooo?
-Hej...Jessica - uśmiechnęłam się słabo.
-Lium chodź się zintego...zintegrować z nową koleżanką -poklepał Liama po plecach
-Jesteś tu nowa, racja?
Zdawało się, że bardziej interesował go flirt z tą dziewczyną obok niż rozmowa ze mną, ale zignorowałam to i powiedziałam jakby nie do niego.
-Tak. Przyjechałam tydzień temu z mamą i siostrą z Cork.
-Wow! Irlandia? Chcesz iść z nami do parku? - Luke spytał mnie o to jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi.
Po kilku sekundach zgodziłam się, bo i tak nie miałam nic lepszego do roboty.
Wstałam i spytałam o imiona reszty, więc dowiedziałam się, że oprócz jego i Liama był tam jeszcze uroczy blondyn Niall, chłopak o ciemnych włosach i brązowych oczach nazywał się Zayn a kolejny o ciemnych, tym razem kręconych włosach to Brian. Co do dziewczyn to pierwsza przedstawiła się Victoria a później Nicole. Victoria dodała, że zawsze jest z nimi jeszcze Lottie, ale pojechała na wesele do Manchesteru i Louis z Harrym, którzy obchodzili dzisiaj swoją rocznicę.
Po drodze zatrzymaliśmy się przy budce z kebabem. Chłopaki weszli tam i nie mam pojęcia dlaczego, ale wyszli z deskorolkami w rękach.
-Yo, dzięki za przechowanie sprzętu Paul! - krzyknął Liam a z tyłu przyczepy wychylił się facet w wieku Roberta
-Luz, wpadajcie kiedy chcecie - odkrzyknął z uśmiechem.

Byliśmy w drodze do parku.
-Pewnie jesteś trochę w szoku co? - zaśmiała się Victoria.
-Nie spodziewałam się, że podejdziecie i jeszcze Luke powiedział żebym z wami poszła.
-Wygląda na to, że wpadłaś mu w oko - wyszeptała z podekscytowaniem.
-Haha, był po prostu miły jak zobaczył taką sierotę samą w mieście. Właściwie to wydaje się na prawdę zabawny i prosty.
-Właśnie taki jest. Szczególnie po trzech piwach i skręcie - obie zaczęłyśmy się śmiać - Oni są troche chamscy i wulgarni, ale da się ich lubić.

Po około 15 minutach drogi doszliśmy do metalowego płotu.
-Musimy przeskoczyć - powiedział Brian - o tej porze brama jest już zamknięta.
Liam pierwszy przeskoczył wysoką siatkę.
-Dobra, podawajcie mi je po koleji
Zayn i Luke złączyli ręce w krzesełko i podsadzili najpierw Nicole a później Victorię.

Ok, teraz ja...

Stanęłam na splecionych dłoniach chłopaków i starałam się sama podciągnąć na płocie, żeby nie musieli mnie podnosić. Nie jestem zbyt silna, więc unieśli mnie w górę a ja powoli obróciłam się w stronę Liama żeby mógł mnie łatwiej złapać. Owinął ręce wokół moich ud i zciągnął mnie na dół. Przesunął dłonie po moim tyłku i zatrzymał je na biodrach kiedy postawił mnie lekko na ziemi.
Przez cały czas patrzyłam na niego. Poczułam ciarki kiedy trzymając jeszcze mój tyłek uśmiechnął się zadowolony i puścił mi oczko.

Przeszliśmy kawałek aż do skate-parku. Na rampach, kawałkach betonu i murze z tyłu było pełno kolorowego grafiti.
Usiadłam na metalowej ławce razem z Nicole i Victorią a chłopaki poszli pojeździć na deskach.
-To chyba słaby pomyśł - powiedziałam.Spojrzały na mnie. - jest ciemno jak w dupie.
- Taak. Ciekawe który pierwszy się wyjebie. Założę się, że Brian - skomentowała Nicole.
Długo nie musiałyśmy czekać.
Najpierw usłyszałyśmy trzask dekorolki a później tylko:
-Oh, Kurwa!
Chłopcy zaczęli się śmiać a później przyprowadzili kulejącego Briana.
-A nie mówiłam? - wykrzyknęła Nicole
-Dzięki kurwa, serio. - odmruknął
- Ej, stary to nie nasza wina, że nie umiesz jeździć - odezwał sie Niall
-Ja nawet się trzymam lepiej niż ty - dodał Luke, który był jeszcze dosyć nietrzeźwy.
-Dobra posiedźmy tu chwile, aż mu trochę przejdzie a potem odprowadzimy go do domu - zaproponował Zayn - ma ktoś zapalnicze?
Wyjęłam swoją z torebki i rzuciłam mu.
-Woah! Nie za młoda na fajki? Ile masz lat?
-Zakładasz, że jestem za młoda a nie wiesz ile mam lat. Poza tym zwykle nie palę, po prostu mam ją zawsze ze sobą.
Zayn spojrzał na mnie pytająco i zmarszczył brwi.
-Ok, mam 17.
-Ja i Brian też tyle mamy - odezwała się Victotia - idziesz tu, do naszego liceum?
-Taak. Na angielski i sztukę.
-To wygląda na to że będziemy razem w klasie - klasnęła w ręce - Brian chodzi na sport i elektrykę.
-Ja, Niall, Zayn, Niki i Luke składaliśmy podania na John Moores Universyty. Powinienem być już na drugim roku, ale zrobiłem sobie przerwę - powiedział Liam zaciągając się dymem, później wypuścił go w moją stronę. Oprócz zapachu tytoniu poczułam miętę.
- Myśle, że możemy iść. Jest lepiej. - powiedzał Brian.
Niall zeskoczył z ławki.
-Tak! Jeszcze dosłownie chwila i przymarzłbym do tego metalowego gówna!
Mi też było zimno. Szliśmy i gadaliśmy o niczym. Kiedy doszliśmy do skrzyżowania Sunset i Monroe rozdzieliliśmy się. Większość skręciła w prawo, tylko ja i Liam poszliśmy w rógę ulicy.
-Zimno ci? -zapytał mnie nagle po chwili ciszy. - bo nie wiem czy wiesz, ale się trzęsiesz.
-Trochę tak, nie zabrałam kurtki.
Liam zdjął swoją bluzę i podał mi ją.
-Mi jest ciepło
-Nie trzeba, serio...zaraz będę w domu.
-Ubierzesz ją sama czy mam ci pomóc?
-Okej, okej. Dziekuje - uśmiechnęłam się.
Jego granatowa bluza była taka ciepła i przyjemna a do tego pachniała męskimi perfumami.
Po paru minutach doszliśmy do jego domu. Chciałam zdjąć jego bluzę i pójść do domu.
-Oddasz mi kiedy indziej.
-Okej. Dobranoc
Odeszłam kilka kroków kiedy złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się.
-Podaj mi swój numer -spojrzałam na niego pytająco - no jak będziemy wychodzić to dam ci znać.
Wpisałam się w jego komórkę jako "Jess"
-To takie dorosłe. Do zobaczenia. - odszedł i pomachał mi.
Wróciłam do domu, weszłam pod prysznic, zobaczyłam co nowego na twitterze i zasnęłam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------Przepraszam, że tak długo to trwało, ale nareszcie jest xx
BARDZO PROSZĘ O JAKIKOLWIEK KOMENTARZ POD ROZDZIAŁEM /Wasza Spring :)





1 komentarz: