Po mimo otwartych okien w busie było strasznie gorąco. Jechaliśmy z głowami praktycznie na zewnątrz i śpiewaliśmy piosenki z radia. Szczerze źle mi było troche z tym, że Sam został tam beze mnie. Przez chwilę nie odzywałam się, patrzyłam tylko na szybko mijane drzewa. Tori klepnęła mnie w ramię.
- Słuchaj! Lecą 5SecondOfSummer
- Oo! - aż podskoczyłam z radości, kiedy usłyszałam pierwsze nuty "Don't Stop". Wszystkie zaczęłyśmy śpiewać, a chłopaki śmiali się z naszego fangirlu.
- Nie rozumiem czym one się tak podniecają. - powiedział Liam.
Strzeliłyśmy mu tylko spojrzenia i nie przerywałyśmy śpiewać i gestykulować do piosenki.
- Widziałem ich i są przystojni. - wtrącił Luke. - Robią wrażenie.
- Czekaj, ty widziałeś się z nimi? - moje oczy się rozszerzyły.
- Tak, kiedy byłem u ojca w Paryżu mieli akurat koncert i zatrzymali się w jego hotelu.
- O mój boże! - moje oczy były teraz na prawdę duże.
- Też tak zareagowałyśmy jak opowiedział nam to pierwszy raz. - uśmiechnęła się Lottie.
- I jacy oni są? - spytałam z ekscytacją.
- Są mega zabawni i można z nimi pogadać. Ale proszę nie patrz na mnie w ten sposób. Mam wrażenie, że twoje oczy zaraz mnie pochłoną. - zaśmiał się.
- Ej, stary zostaw też coś dla kumpla, a nie, każdą wyrywasz na to jedno hotelowe gej party. - zażartował Liam.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać i aż do końca drogi rozmawialiśmy o muzyce i ostatnich dramach.
Wreszcie dojechaliśmy na miejsce. Aquapark robił wrażenie. Z parkingu było widać zewnętrzną część basenów i kilka dużych zjeżdżalni. Kiedy podeszliśmy bliżej zobaczyłam jak duży jest cały ośrodek.
Postanowiliśmy kupić bilety tylko na część otwartą i po chwili wszyscy byliśmy już na terenie dużego, zaprojektowanego tak, by wyglądał jak egzotyczna wyspa parku. Znaleźliśmy kawałek miejsca, gdzie zmieściły się wszystkie nasze koce, ręczniki, torby i podręczna lodówka z piwem. Chłopaki zdjęli spodnie, koszulki i byli gotowi żeby wskoczyć do wody. Zaczekali jednak na nas. Dziewczyny zaczęły zdejmować bluzki i szorty. Ja robiłam to samo, tyle, że powolniej i bardziej niepewnie niż one. Kiedy miałam podnieść swoją bluzkę zobaczyłam jak Liam patrzy się na mnie z lekkim uśmiechem. Jego wzrok był ponaglający. Szybko zdjęłam bluzkę i wyprostowałam się, żeby uczynić mój brzuch tak płaskim jak się tylko dało. Liam zbliżył się do mnie i szepnął:
- Wyglądasz cholernie dobrze w tym bikini.
- Dzie...dzięki. - uśmiechnęłam się.
- Nasmarujesz mi plecy?
- Tak, jasne. - sięgnęłam do torby po krem.
Liam położył się na kocu. Przykucnęłam obok niego i nałożyłam na jego plecy trochę kremu.
Obejrzałam się szybko jak robią to inne dziewczyny. Tori siedziała na tyłku Nialla, Lottie była na kolanach nad Zaynem, oparta jedną ręką o ziemię, drugą wsmarowywała mu krem. Byli jeszcze Harry i Lou, który w tym momencie całowali się stykając ze sobą swoje białe od kremu nosy.
Postanowiłam okrakiem klęknąć nad Liamem. Kiedy smarowałam mu łopatki pochyliłam się mocno do przodu, tak, że moja kobiecość otarła się o jego tyłek a on zamruczał. Usiadłam z powrotem na koc.
- Teraz moja kolej, odwróć się.
Zrobiłam to. Obróciłam się do niego tyłem i wyciągnęłam nogi przed siebie.
On usiadł za mną, bardzo blisko. Na tyle, że czułam jego krocze na swoich plecach. Wziął krem na dłonie i delikatnie go wmasowywał. To było na prawdę przyjemne. Zamknęłam oczy i zanim się zorientowałam wszyscy wstali, razem z nimi Liam. Podał mi rękę kiedy wstawałam i poszliśmy w stronę głównego basenu. Chłopaki wskoczyli do wody a ja, Tori i Lottie długo zwlekałyśmy z całkowitym zamoczeniem się. Przez długi czas siedzieliśmy w basenie, przepływając co jakiś czas w inne miejsce. W pewniej chwili straciłam z oczu Liama. - Znaczy to nie tak, że go obserwowałam. - Rozejrzałam się i zobaczyłam go siedzącego przy barze. Rozmawiał z jakąś blondynką, która opierając się o blat eksponowała swoje cycki. Stałam tak i przyglądałam się im. Po chwili wstali, Liam objął ją ramieniem i poszli w kierunku toalet.
Przyznam się, że w tym momencie coś się we mnie wzdrygnęło. Jakiś dziwny dreszcz.
Wróciłam do reszty, żeby oddalić od siebie myśli o tym co oni robią.
Zagraliśmy chwilę w siatkówkę wodną i postanowiłam poopalać się na kocu. Wyszłam z wody i położyłam się na słońcu. Włożyłam do uszu słuchawki i zasnęłam lekkim snem.
Kiedy się przebudziłam myślałam, że dostanę zawału. Kilka centymetrów obok z otwartymi oczami i szerokim uśmiechem leżał Liam.
- Jesteś urocza kiedy śpisz. Przypominasz małego kota.
Nie odpowiedziałam mu. Od momentu kiedy poszedł z tą dziewczyną czułam do niego lekki uraz.
Nagle podbiegł Brian.
- Ej, chodźcie na zjeżdżalnie. Najlepsza jest ta z pontonami.
Pojawił się jak na zbawienie. Wstałam szybok i poszłam z nim, a za mną szedł Liam. Już unosiłam duży ponton
-Pozwól, że ci pomogę. - powiedział i podniósł z go z łatwością. - to dwuosobowe. Pojedźmy razem.
- To było pytanie?
- Nie...znaczy w sumie...jakby tak...chyba. - wymamrotał.
Spojrzałam na niego i pomogłam mu zanieść dmuchane koło na górę, do wejścia do zjeżdżalni. Stała tam Lottie z Zaynem.
- Boże uważaj, Jess. Na końcu robi się bardzo stromo i jest dużo zakrętów.
Podziękowałam jej z bladym uśmiechem i patrzyłam jak znikają razem w głębi rury. Chwilowo na górze nie było nikogo, prócz mnie i Liama. Usiadłam na pontonie a on błyskawicznie znalazł się zaraz za mną. Dokładnie jak wcześniej. Odepchnął nas i położył ręce po obu stronach moich ud. Na początku jechaliśmy w miarę wolno, ale tak jak mówiła Lottie; prędkość stawała się coraz większa i pojawiły się ostre zakręty. Wystraszona złapałam mocno dłonie Liama i wbiłam w nie paznokcie. Przy końcu był mały uskok, od którego ponton odbił się. Krzyknęłam, odwróciłam się lekko, złapałam go za szyję i zamknęłam oczy, po czym wpadliśmy do wody. Dmuchane koło wylądowało obok nas. Wynurzyłam się z wody i kiedy obróciłam się zobaczyłam Liama przyglądającego się mi z szerokim uśmiechem.
- Nie śmiej się ze mnie. Wystraszyłam się.
- Po prostu się uśmiecham. Lubię, kiedy dziewczyny krzyczą w moich ramionach.
Oblałam się rumieńcem i spuściłam wzrok, bo nie mogłam już dłużej wytrzymać tych przeszywających całe moje ciało orzechowych oczu. Wiedziałam, że nie jestem dla niego nikim specjalnym, ale sposób w jaki do mnie mówił przyprawiał mnie o dreszcze.
Spróbowałam każdej ze zjeżdżalni, a później weszliśmy jeszcze raz wszyscy razem do basenu. Była 5:30pm.
- Robi się chłodno. - zauważyła Tori - zbierajmy się już.
Przytaknęliśmy, po czym wyszliśmy leniwie z wody. Spakowaliśmy nasze rzeczy i poszliśmy do samochodu. Wrzuciliśmy wszystko do bagażnika i zajęliśmy swoje miejsca w busie.
- Co wy na to, żeby podjechać do McDonalds'a? Jestem cholernie głodny. -zapytał Niall.
Zgodziliśmy się.
Trochę się stresuję...
Kiedy jechaliśmy gadałam głównie z dziewczynami i na pytania Liama odpowiadałam raczej niechętnie.
Po około 30 minutach zatrzymaliśmy się na parkingu obok McDonalds'a.
Zamówiłam chickenburgera, małe frytki i colę. Drżącymi rękami zaniosłam tacę do stolika i usiadłam razem z Lottie, Tori i na moje nieszczęście Liamem. Przełknęłam ślinę i zaczęłam powoli jeść mojego burgera. To fakt, może trochę przesadzam,ale krępuje mnie jedzenie przy innych. Mam wrażenie, że ciągle ktoś patrzy w mój talerz i liczy każdy mój gryz i każdą wchłoniętą przeze mnie kalorię.
Uspokój się..każdy tutaj coś je. Dlaczego kogokolwiek miałoby interesować co jesz akurat ty?! - kłóciłam się z własnymi myślami.
Jak na ironię kiedy podniosłam wzrok zobaczyłam, że Liam mi się przygląda. Miał spokojny wyraz twarzy, a jego brązowe oczy były wpatrzone w moją twarz. Oblałam się rumieńcem. Na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu. Ta niezręczna cisza trwałaby pewnie dłużej gdyby nie Tori, która zaczęła opowiadać jakąś historię z ubiegłego tygodnia.
- Możemy jechać? - spytał Lou.
- Daj mi chwilę. - Liam wstał i poszedł do toalety.
Usłyszałam dźwięk wiadomości i zobaczyłam, że jego telefon leżał obok mnie. Ekran zaświecił się, a na ekranie blokady pokazał się fragment smsa
"Widzimy się dzisiaj? Ostatnim razem było doskonale..." reszty wiadomości nie było widać. A u góry dużymi literami nadawca: GOLD DIGGER*
Nie wiedziałam co mam o tym sądzić. Może nie powinnam tego przeczytać, ale zrobiłam to i nie mogłam przestać zastanawiać się kto to jest i czego tyczy się ta wiadomość. Moja podświadomość domyślała się tego, ale próbowałam znaleźć inne wytłumaczenie. Kilka minut później Liam wrócił, więc mogliśmy jechać dalej. Podróż minęła szybko, a Lou podrzucił mnie i Liama pod dom jako pierwszych. Wyskoczyłam z busa i już miałam iść w stronę domu, ale poczułam ciepłą, męską dłoń zaciskającą się na moim nadgarstku. Liam stał wpatrzony we mnie, a na jego twarzy malowało się zdezorientowanie.
- Dlaczego mnie unikasz?
- Ja cię nie...nie unikam. - wydukałam sama nie wierząc w to co powiedziałam.
- Uhm, pytam poważnie. Widzę, że od paru godzin zbywasz każde moje pytanie i zachowujesz tak inaczej niż wcześniej.
Mam serio mu to powiedzieć?
- No wiesz...trochę zszokowało mnie, kiedy poszedłeś z tamtą dziewczyną na basenie. Do niedawna "prowadzałeś się" z Niki.
- Ona była, teraz jej nie ma...będzie inna, a na razie korzystam z każdej okazji.
Na te słowa zmarszczyłam brwi.
- Nie rozumiem cię...
Liam westchnął.
- Nie oczekuję, że zrozumiesz. Nie mogłabyś chociaż tego akceptować?
- Więc właśnie taki jesteś? Jesteś tylko męską dziwką, która po kolei zaliczasz każdą napotkaną laskę...
O mój boże, nie wierzę, że to powiedziałam!
Jego twarz złagodniała, postać stała się w ułamku sekundy bardziej krucha i mniejsza.
- Zaskakujące jak trafnie mnie rozszyfrowałaś.
Milczałam, bo nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Dobranoc Jess. - powiedział cicho i odszedł.
Oszołomiona własnym zachowaniem odwróciłam się i zobaczyłam jak z naprzeciwka podchodzi do mnie tamten chłopak...nie pamiętałam jego imienia.
- Hej. - powiedział przyjaźnie.
- Cześć. Może...- nie dał mi skończyć.
- Mam na imię Tom, jakbyś zapomniała. - uśmiechnął się. - Może chciałabyś wyjść gdzieś ze mną w piątek?
- Ee...to nie jest odpowiedni moment. Wybacz, ale nie jestem w nastroju.
Zobaczyłam jak uśmiech schodzi z jego twarzy. Nie chciałam zranić dzisiaj kolejnej osoby.
- Nie gniewaj się. Po prostu źle się dzisiaj czuję.
- Może dasz mi swój numer telefonu i umówimy się kiedy indziej? - słyszałam głęboką nadzieję w jego głosie.
Niechętnie wpisałam swój numer w jego komórkę, ukrywając zmęczenie pod cierpkim uśmiechem. Pożegnaliśmy się i odeszłam.
Wróciłam do domu. Odpowiedziałam na kilka pytań mamy i Roberta jak było i poszłam na górę. Chloe siedziała w swoim pokoju i szykowała się do wyjścia.
Powiedziałam jej cześć, ale nie byłam w nastroju na jakiekolwiek dłuższe rozmowy.
Jak mogłam być taka okrutna?! Dlaczego powiedziałam coś, czego w żadnym razie nie powinnam była mówić? Nie potrafię trzymać języka za zębami.
Brałam ciepły prysznic i odtwarzałam w pamięci zdarzenia z dzisiejszego dnia. Kiedy weszłam do pokoju zobaczyłam przez drzwi balkonowe Liama krzątającego się pokoju. Czułam się źle z tym co powiedziałam i nie mogłam na niego patrzeć. Zasłoniłam roletę i położyłam się do łóżka. Przejrzałam twittera i powoli zasnęłam.
Rano obudził mnie dźwięk budzika. Zaspana przetarłam oczy i dopiero po chwili przypomniało mi się co tak właściwie muszę zrobić. Wstałam i zabrałam się za poranne czynności, co chwilę patrząc na zegarek, żeby być gotowa kiedy zjawi się Sam. Przyszykowana zbiegłam na dół, żeby zjeść lekkie śniadanie. W kuchni siedziała moja mama.
- Gotowa do pracy?
- Yhym. - przytaknęłam i zabrałam się za jedzenie jogurtu truskawkowego.
- Ten chłopak, który przyjechał po ciebie wczoraj pracuje z tobą?
Przewróciłam oczami.
- Tak, będzie po mnie przyjeżdżał cały czas.
- Wspaniale! Powinnaś znaleźć sobie chłopaka.
- A ty pracę. - zmierzyła mnie wzrokiem. - Pójdę już.
- Na razie, Jessie.
Ugh
Ubrałam buty i po paru minutach usłyszałam na zewnątrz warkot skutera Sama. Wyszłam za drzwi i z uśmiechem go przywitałam. Usiadłam za nim i kiedy ruszaliśmy zauważyłam, że moja mama zerka na nas zza firanki.
Co za kobieta!
Dzień mijał szybko. Miałam chwilę, żeby pogadać z Samem, bo wydawał mi się dzisiaj trochę przygnębiony.
- Wszystko w porządku? - zapytałam
- Jasne. Czemu pytasz? - dodał zmuszając się do uśmiechu.
Nie byłam pewna czy powinnam to mówić, ale zebrałam się na odwagę i zaczęłam niepewnie.
- Wybacz mi ciekawość, ale wydawało mi się, że byłeś wczoraj dość zestresowany podczas obsługiwania jednego z moich kolegów.
Zmieszał się na moje słowa.
- Tak...no, bo widzisz. - jąkał się. - rzecz w tym, że lubię chłopaków. - oblał się rumieńcem i spuścił wzrok.
- Oh, nie musisz się krępować. Jestem bardzo tolerancyjna.
Uśmiechnął się do mnie, a ja odpowiedziałam mu tym samym.
- On ma w sobie coś niezwykłego. Onieśmiela mnie. - mówił rozmarzony.
- Wiesz, to nawet ekscytujące, że podoba ci się Luke.
- Dlaczego?
- Bo Lottie wspominała, że on także lubi chłopaków.
W oczach Sama błysnęła radość i ulga, przytulił mnie bardzo mocno.
- Dziękuję Jess.
- Nie dziękuj. Wspomnę mu o tobie kiedy się zobaczymy.
- Jesteś kochana. - popędził zanieść koktajle do stolika, ale był tak podekscytowany, że niemal latał. To dość urocze. Przez resztę dnia był cały w skowronkach, nawet kiedy żegnaliśmy się pod moim domem uśmiech nie schodził z jego ust. Kiedy Sam odjechał zobaczyłam ,że z przeciwka biegnie Liam. Miał w ręku piłkę, a za nim biegł Tyson. Zrobiło mi sie ciepło na wspomnienie tamtego popołudnia.
- Liam, zaczekaj.
Zatrzymał się parę metrów ode mnie.
- Nie chciałam wtedy tego powiedzieć.
- Ale zrobiłaś to. - odpowiedział sucho.
- Nie rozumiem tego, ale nie powinnam była tak mówić. - ciągnęłam dalej.
- To jest twoje zdanie o mnie i tyle.
- Może się mylę.
- Nie mam zamiaru ci tego udowadniać.
- Nie karze ci tego robić. Chciałam tylko wyjaśnić, że nie chciałam urazić twojego wygórowanego ego.
- Nie mam wygórowanego ego.
- Owszem masz.
- Po prostu przeszkadza ci, że wolę inne dziewczyny.
- Łatwe? - wysyczałam.
- One potrafią dać mi to czego potrzebuję i wymagam.
- Też bym potrafiła zostać tanią panną.
- Dlatego nadal jesteś dziewicą? - zadrwił.
- Mam dość. Na razie.
- Cześć.
Weszłam do domu, zatrzasnęłam drzwi do pokoju i nie wychodziłam przez cały wieczór. Później wyszłam z pokoju, żeby wziąć prysznic i zobaczyłam, że Chloe jest w swoim pokoju i szykuje się do wyjścia.
- Hej, gdzie idziesz?
- Ee...ze znajomymi gdzieś na miasto. Korzystam, puki nie wyjadę na uczelnię.
- No tak. To ten...miłego wieczoru.
Jej telefon zawibrował.
- Dzięki. Podasz mi komórkę.
Kiedy przypadkowo nacisnęłam guzik odblokowania na ekranie blokady zobaczyłam komunikat: NOWA WIADOMOŚĆ OD: LIAM ☆
Podałam jej telefon i poszłam pod prysznic.
* GOLD DIGGER - dziewczyna świadcząca usługi za pieniądze.
- Słuchaj! Lecą 5SecondOfSummer
- Oo! - aż podskoczyłam z radości, kiedy usłyszałam pierwsze nuty "Don't Stop". Wszystkie zaczęłyśmy śpiewać, a chłopaki śmiali się z naszego fangirlu.
- Nie rozumiem czym one się tak podniecają. - powiedział Liam.
Strzeliłyśmy mu tylko spojrzenia i nie przerywałyśmy śpiewać i gestykulować do piosenki.
- Widziałem ich i są przystojni. - wtrącił Luke. - Robią wrażenie.
- Czekaj, ty widziałeś się z nimi? - moje oczy się rozszerzyły.
- Tak, kiedy byłem u ojca w Paryżu mieli akurat koncert i zatrzymali się w jego hotelu.
- O mój boże! - moje oczy były teraz na prawdę duże.
- Też tak zareagowałyśmy jak opowiedział nam to pierwszy raz. - uśmiechnęła się Lottie.
- I jacy oni są? - spytałam z ekscytacją.
- Są mega zabawni i można z nimi pogadać. Ale proszę nie patrz na mnie w ten sposób. Mam wrażenie, że twoje oczy zaraz mnie pochłoną. - zaśmiał się.
- Ej, stary zostaw też coś dla kumpla, a nie, każdą wyrywasz na to jedno hotelowe gej party. - zażartował Liam.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać i aż do końca drogi rozmawialiśmy o muzyce i ostatnich dramach.
Wreszcie dojechaliśmy na miejsce. Aquapark robił wrażenie. Z parkingu było widać zewnętrzną część basenów i kilka dużych zjeżdżalni. Kiedy podeszliśmy bliżej zobaczyłam jak duży jest cały ośrodek.
Postanowiliśmy kupić bilety tylko na część otwartą i po chwili wszyscy byliśmy już na terenie dużego, zaprojektowanego tak, by wyglądał jak egzotyczna wyspa parku. Znaleźliśmy kawałek miejsca, gdzie zmieściły się wszystkie nasze koce, ręczniki, torby i podręczna lodówka z piwem. Chłopaki zdjęli spodnie, koszulki i byli gotowi żeby wskoczyć do wody. Zaczekali jednak na nas. Dziewczyny zaczęły zdejmować bluzki i szorty. Ja robiłam to samo, tyle, że powolniej i bardziej niepewnie niż one. Kiedy miałam podnieść swoją bluzkę zobaczyłam jak Liam patrzy się na mnie z lekkim uśmiechem. Jego wzrok był ponaglający. Szybko zdjęłam bluzkę i wyprostowałam się, żeby uczynić mój brzuch tak płaskim jak się tylko dało. Liam zbliżył się do mnie i szepnął:
- Wyglądasz cholernie dobrze w tym bikini.
- Dzie...dzięki. - uśmiechnęłam się.
- Nasmarujesz mi plecy?
- Tak, jasne. - sięgnęłam do torby po krem.
Liam położył się na kocu. Przykucnęłam obok niego i nałożyłam na jego plecy trochę kremu.
Obejrzałam się szybko jak robią to inne dziewczyny. Tori siedziała na tyłku Nialla, Lottie była na kolanach nad Zaynem, oparta jedną ręką o ziemię, drugą wsmarowywała mu krem. Byli jeszcze Harry i Lou, który w tym momencie całowali się stykając ze sobą swoje białe od kremu nosy.
Postanowiłam okrakiem klęknąć nad Liamem. Kiedy smarowałam mu łopatki pochyliłam się mocno do przodu, tak, że moja kobiecość otarła się o jego tyłek a on zamruczał. Usiadłam z powrotem na koc.
- Teraz moja kolej, odwróć się.
Zrobiłam to. Obróciłam się do niego tyłem i wyciągnęłam nogi przed siebie.
On usiadł za mną, bardzo blisko. Na tyle, że czułam jego krocze na swoich plecach. Wziął krem na dłonie i delikatnie go wmasowywał. To było na prawdę przyjemne. Zamknęłam oczy i zanim się zorientowałam wszyscy wstali, razem z nimi Liam. Podał mi rękę kiedy wstawałam i poszliśmy w stronę głównego basenu. Chłopaki wskoczyli do wody a ja, Tori i Lottie długo zwlekałyśmy z całkowitym zamoczeniem się. Przez długi czas siedzieliśmy w basenie, przepływając co jakiś czas w inne miejsce. W pewniej chwili straciłam z oczu Liama. - Znaczy to nie tak, że go obserwowałam. - Rozejrzałam się i zobaczyłam go siedzącego przy barze. Rozmawiał z jakąś blondynką, która opierając się o blat eksponowała swoje cycki. Stałam tak i przyglądałam się im. Po chwili wstali, Liam objął ją ramieniem i poszli w kierunku toalet.
Przyznam się, że w tym momencie coś się we mnie wzdrygnęło. Jakiś dziwny dreszcz.
Wróciłam do reszty, żeby oddalić od siebie myśli o tym co oni robią.
Zagraliśmy chwilę w siatkówkę wodną i postanowiłam poopalać się na kocu. Wyszłam z wody i położyłam się na słońcu. Włożyłam do uszu słuchawki i zasnęłam lekkim snem.
Kiedy się przebudziłam myślałam, że dostanę zawału. Kilka centymetrów obok z otwartymi oczami i szerokim uśmiechem leżał Liam.
- Jesteś urocza kiedy śpisz. Przypominasz małego kota.
Nie odpowiedziałam mu. Od momentu kiedy poszedł z tą dziewczyną czułam do niego lekki uraz.
Nagle podbiegł Brian.
- Ej, chodźcie na zjeżdżalnie. Najlepsza jest ta z pontonami.
Pojawił się jak na zbawienie. Wstałam szybok i poszłam z nim, a za mną szedł Liam. Już unosiłam duży ponton
-Pozwól, że ci pomogę. - powiedział i podniósł z go z łatwością. - to dwuosobowe. Pojedźmy razem.
- To było pytanie?
- Nie...znaczy w sumie...jakby tak...chyba. - wymamrotał.
Spojrzałam na niego i pomogłam mu zanieść dmuchane koło na górę, do wejścia do zjeżdżalni. Stała tam Lottie z Zaynem.
- Boże uważaj, Jess. Na końcu robi się bardzo stromo i jest dużo zakrętów.
Podziękowałam jej z bladym uśmiechem i patrzyłam jak znikają razem w głębi rury. Chwilowo na górze nie było nikogo, prócz mnie i Liama. Usiadłam na pontonie a on błyskawicznie znalazł się zaraz za mną. Dokładnie jak wcześniej. Odepchnął nas i położył ręce po obu stronach moich ud. Na początku jechaliśmy w miarę wolno, ale tak jak mówiła Lottie; prędkość stawała się coraz większa i pojawiły się ostre zakręty. Wystraszona złapałam mocno dłonie Liama i wbiłam w nie paznokcie. Przy końcu był mały uskok, od którego ponton odbił się. Krzyknęłam, odwróciłam się lekko, złapałam go za szyję i zamknęłam oczy, po czym wpadliśmy do wody. Dmuchane koło wylądowało obok nas. Wynurzyłam się z wody i kiedy obróciłam się zobaczyłam Liama przyglądającego się mi z szerokim uśmiechem.
- Nie śmiej się ze mnie. Wystraszyłam się.
- Po prostu się uśmiecham. Lubię, kiedy dziewczyny krzyczą w moich ramionach.
Oblałam się rumieńcem i spuściłam wzrok, bo nie mogłam już dłużej wytrzymać tych przeszywających całe moje ciało orzechowych oczu. Wiedziałam, że nie jestem dla niego nikim specjalnym, ale sposób w jaki do mnie mówił przyprawiał mnie o dreszcze.
Spróbowałam każdej ze zjeżdżalni, a później weszliśmy jeszcze raz wszyscy razem do basenu. Była 5:30pm.
- Robi się chłodno. - zauważyła Tori - zbierajmy się już.
Przytaknęliśmy, po czym wyszliśmy leniwie z wody. Spakowaliśmy nasze rzeczy i poszliśmy do samochodu. Wrzuciliśmy wszystko do bagażnika i zajęliśmy swoje miejsca w busie.
- Co wy na to, żeby podjechać do McDonalds'a? Jestem cholernie głodny. -zapytał Niall.
Zgodziliśmy się.
Trochę się stresuję...
Kiedy jechaliśmy gadałam głównie z dziewczynami i na pytania Liama odpowiadałam raczej niechętnie.
Po około 30 minutach zatrzymaliśmy się na parkingu obok McDonalds'a.
Zamówiłam chickenburgera, małe frytki i colę. Drżącymi rękami zaniosłam tacę do stolika i usiadłam razem z Lottie, Tori i na moje nieszczęście Liamem. Przełknęłam ślinę i zaczęłam powoli jeść mojego burgera. To fakt, może trochę przesadzam,ale krępuje mnie jedzenie przy innych. Mam wrażenie, że ciągle ktoś patrzy w mój talerz i liczy każdy mój gryz i każdą wchłoniętą przeze mnie kalorię.
Uspokój się..każdy tutaj coś je. Dlaczego kogokolwiek miałoby interesować co jesz akurat ty?! - kłóciłam się z własnymi myślami.
Jak na ironię kiedy podniosłam wzrok zobaczyłam, że Liam mi się przygląda. Miał spokojny wyraz twarzy, a jego brązowe oczy były wpatrzone w moją twarz. Oblałam się rumieńcem. Na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu. Ta niezręczna cisza trwałaby pewnie dłużej gdyby nie Tori, która zaczęła opowiadać jakąś historię z ubiegłego tygodnia.
- Możemy jechać? - spytał Lou.
- Daj mi chwilę. - Liam wstał i poszedł do toalety.
Usłyszałam dźwięk wiadomości i zobaczyłam, że jego telefon leżał obok mnie. Ekran zaświecił się, a na ekranie blokady pokazał się fragment smsa
"Widzimy się dzisiaj? Ostatnim razem było doskonale..." reszty wiadomości nie było widać. A u góry dużymi literami nadawca: GOLD DIGGER*
Nie wiedziałam co mam o tym sądzić. Może nie powinnam tego przeczytać, ale zrobiłam to i nie mogłam przestać zastanawiać się kto to jest i czego tyczy się ta wiadomość. Moja podświadomość domyślała się tego, ale próbowałam znaleźć inne wytłumaczenie. Kilka minut później Liam wrócił, więc mogliśmy jechać dalej. Podróż minęła szybko, a Lou podrzucił mnie i Liama pod dom jako pierwszych. Wyskoczyłam z busa i już miałam iść w stronę domu, ale poczułam ciepłą, męską dłoń zaciskającą się na moim nadgarstku. Liam stał wpatrzony we mnie, a na jego twarzy malowało się zdezorientowanie.
- Dlaczego mnie unikasz?
- Ja cię nie...nie unikam. - wydukałam sama nie wierząc w to co powiedziałam.
- Uhm, pytam poważnie. Widzę, że od paru godzin zbywasz każde moje pytanie i zachowujesz tak inaczej niż wcześniej.
Mam serio mu to powiedzieć?
- No wiesz...trochę zszokowało mnie, kiedy poszedłeś z tamtą dziewczyną na basenie. Do niedawna "prowadzałeś się" z Niki.
- Ona była, teraz jej nie ma...będzie inna, a na razie korzystam z każdej okazji.
Na te słowa zmarszczyłam brwi.
- Nie rozumiem cię...
Liam westchnął.
- Nie oczekuję, że zrozumiesz. Nie mogłabyś chociaż tego akceptować?
- Więc właśnie taki jesteś? Jesteś tylko męską dziwką, która po kolei zaliczasz każdą napotkaną laskę...
O mój boże, nie wierzę, że to powiedziałam!
Jego twarz złagodniała, postać stała się w ułamku sekundy bardziej krucha i mniejsza.
- Zaskakujące jak trafnie mnie rozszyfrowałaś.
Milczałam, bo nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Dobranoc Jess. - powiedział cicho i odszedł.
Oszołomiona własnym zachowaniem odwróciłam się i zobaczyłam jak z naprzeciwka podchodzi do mnie tamten chłopak...nie pamiętałam jego imienia.
- Hej. - powiedział przyjaźnie.
- Cześć. Może...- nie dał mi skończyć.
- Mam na imię Tom, jakbyś zapomniała. - uśmiechnął się. - Może chciałabyś wyjść gdzieś ze mną w piątek?
- Ee...to nie jest odpowiedni moment. Wybacz, ale nie jestem w nastroju.
Zobaczyłam jak uśmiech schodzi z jego twarzy. Nie chciałam zranić dzisiaj kolejnej osoby.
- Nie gniewaj się. Po prostu źle się dzisiaj czuję.
- Może dasz mi swój numer telefonu i umówimy się kiedy indziej? - słyszałam głęboką nadzieję w jego głosie.
Niechętnie wpisałam swój numer w jego komórkę, ukrywając zmęczenie pod cierpkim uśmiechem. Pożegnaliśmy się i odeszłam.
Wróciłam do domu. Odpowiedziałam na kilka pytań mamy i Roberta jak było i poszłam na górę. Chloe siedziała w swoim pokoju i szykowała się do wyjścia.
Powiedziałam jej cześć, ale nie byłam w nastroju na jakiekolwiek dłuższe rozmowy.
Jak mogłam być taka okrutna?! Dlaczego powiedziałam coś, czego w żadnym razie nie powinnam była mówić? Nie potrafię trzymać języka za zębami.
Brałam ciepły prysznic i odtwarzałam w pamięci zdarzenia z dzisiejszego dnia. Kiedy weszłam do pokoju zobaczyłam przez drzwi balkonowe Liama krzątającego się pokoju. Czułam się źle z tym co powiedziałam i nie mogłam na niego patrzeć. Zasłoniłam roletę i położyłam się do łóżka. Przejrzałam twittera i powoli zasnęłam.
Rano obudził mnie dźwięk budzika. Zaspana przetarłam oczy i dopiero po chwili przypomniało mi się co tak właściwie muszę zrobić. Wstałam i zabrałam się za poranne czynności, co chwilę patrząc na zegarek, żeby być gotowa kiedy zjawi się Sam. Przyszykowana zbiegłam na dół, żeby zjeść lekkie śniadanie. W kuchni siedziała moja mama.
- Gotowa do pracy?
- Yhym. - przytaknęłam i zabrałam się za jedzenie jogurtu truskawkowego.
- Ten chłopak, który przyjechał po ciebie wczoraj pracuje z tobą?
Przewróciłam oczami.
- Tak, będzie po mnie przyjeżdżał cały czas.
- Wspaniale! Powinnaś znaleźć sobie chłopaka.
- A ty pracę. - zmierzyła mnie wzrokiem. - Pójdę już.
- Na razie, Jessie.
Ugh
Ubrałam buty i po paru minutach usłyszałam na zewnątrz warkot skutera Sama. Wyszłam za drzwi i z uśmiechem go przywitałam. Usiadłam za nim i kiedy ruszaliśmy zauważyłam, że moja mama zerka na nas zza firanki.
Co za kobieta!
Dzień mijał szybko. Miałam chwilę, żeby pogadać z Samem, bo wydawał mi się dzisiaj trochę przygnębiony.
- Wszystko w porządku? - zapytałam
- Jasne. Czemu pytasz? - dodał zmuszając się do uśmiechu.
Nie byłam pewna czy powinnam to mówić, ale zebrałam się na odwagę i zaczęłam niepewnie.
- Wybacz mi ciekawość, ale wydawało mi się, że byłeś wczoraj dość zestresowany podczas obsługiwania jednego z moich kolegów.
Zmieszał się na moje słowa.
- Tak...no, bo widzisz. - jąkał się. - rzecz w tym, że lubię chłopaków. - oblał się rumieńcem i spuścił wzrok.
- Oh, nie musisz się krępować. Jestem bardzo tolerancyjna.
Uśmiechnął się do mnie, a ja odpowiedziałam mu tym samym.
- On ma w sobie coś niezwykłego. Onieśmiela mnie. - mówił rozmarzony.
- Wiesz, to nawet ekscytujące, że podoba ci się Luke.
- Dlaczego?
- Bo Lottie wspominała, że on także lubi chłopaków.
W oczach Sama błysnęła radość i ulga, przytulił mnie bardzo mocno.
- Dziękuję Jess.
- Nie dziękuj. Wspomnę mu o tobie kiedy się zobaczymy.
- Jesteś kochana. - popędził zanieść koktajle do stolika, ale był tak podekscytowany, że niemal latał. To dość urocze. Przez resztę dnia był cały w skowronkach, nawet kiedy żegnaliśmy się pod moim domem uśmiech nie schodził z jego ust. Kiedy Sam odjechał zobaczyłam ,że z przeciwka biegnie Liam. Miał w ręku piłkę, a za nim biegł Tyson. Zrobiło mi sie ciepło na wspomnienie tamtego popołudnia.
- Liam, zaczekaj.
Zatrzymał się parę metrów ode mnie.
- Nie chciałam wtedy tego powiedzieć.
- Ale zrobiłaś to. - odpowiedział sucho.
- Nie rozumiem tego, ale nie powinnam była tak mówić. - ciągnęłam dalej.
- To jest twoje zdanie o mnie i tyle.
- Może się mylę.
- Nie mam zamiaru ci tego udowadniać.
- Nie karze ci tego robić. Chciałam tylko wyjaśnić, że nie chciałam urazić twojego wygórowanego ego.
- Nie mam wygórowanego ego.
- Owszem masz.
- Po prostu przeszkadza ci, że wolę inne dziewczyny.
- Łatwe? - wysyczałam.
- One potrafią dać mi to czego potrzebuję i wymagam.
- Też bym potrafiła zostać tanią panną.
- Dlatego nadal jesteś dziewicą? - zadrwił.
- Mam dość. Na razie.
- Cześć.
Weszłam do domu, zatrzasnęłam drzwi do pokoju i nie wychodziłam przez cały wieczór. Później wyszłam z pokoju, żeby wziąć prysznic i zobaczyłam, że Chloe jest w swoim pokoju i szykuje się do wyjścia.
- Hej, gdzie idziesz?
- Ee...ze znajomymi gdzieś na miasto. Korzystam, puki nie wyjadę na uczelnię.
- No tak. To ten...miłego wieczoru.
Jej telefon zawibrował.
- Dzięki. Podasz mi komórkę.
Kiedy przypadkowo nacisnęłam guzik odblokowania na ekranie blokady zobaczyłam komunikat: NOWA WIADOMOŚĆ OD: LIAM ☆
Podałam jej telefon i poszłam pod prysznic.
* GOLD DIGGER - dziewczyna świadcząca usługi za pieniądze.