czwartek, 20 listopada 2014

Rozdział 3

Przez parę kolejnych dni siedziałam w pokoju i oglądałam filmy na laptopie. Nie miałam ochoty robić nic innego, ale to chyba za bardzo przeszkadzało mojej matce.
-Jessie!

Udaję, że nie słyszę.. 

-Jessico Avalon Green czy możesz sie do cholery odezwać?!
-Uhh...tak?
-Zejdź na dół w tej chwili!
Wstałam z łóżka, włożyłam kapcie i powoli zeszłam do salonu.
Na kanapie siedziała moja mama a obok niej Robert robił coś na telefonie.

-Właśnie to masz zamiar robić resztę wakacji? Siedzieć w łóżku, jeść albo oglądać telewizję?
-O co ci chodzi? - zapytałam od niechcenia.
-O to, że najpierw nic nie robisz a później marudzisz, że jesteś gruba. Zajmij się czymś.

Ała.

-I co mam robić?
Nagle Robert odezwał się w najgorszej chwili.
-Mój kolega szuka kogoś do pracy w Coffie Heaven obok plaży. Moge do niego zadzwonić jeśli chcesz.
Chciałam się odezwać, ale nie zdążyłam, bo moja mama mnie wyprzedziła.
-Zadzwoń.

Kiedy odłożył telefon, powiedział mi, że jutro o 12:00 mam tam pójść na rozmowę wstępną.

Super, kurwa super.

-Pójde na góre się przygotować.

Weszłam do pokoju i usiadłam na balkonie, żeby napisać coś w rodzaju CV.
Mój telefon zawibrował. Odblokowałam go i zobaczyłam sms'a od nieznanego numeru.
 ?- Hej, wyglądasz seksownie kiedy gryziesz ten ołówek.
Rozejrzałam się i zobaczyłam Liama stojącego na balkonie po przeciwnej stronie tego wielkiego drzewa.
Uśmiechał się chytro i machał telefonem.
Spuściłam wzrok w komórke.
Ja - Wiesz, że podglądanie jest karalne?
Liam - Stoję tylko na własnym balkonie.
Ja - Nieważne.
Liam - Możemy pogadać jak ludzie?

Spojrzałam na niego a on usiadł na barierce i patrzył się na mnie. Podeszłam kawałek bliżej.
- Z tego co się orientuję mamy lipiec, a w tym czasie nie robi się prac domowych - zaśmiał się.
- To rzeczy na rozmowę kwalifikacyjną o pracę - wymamrotałam.
- Wow, nie ma to jak letnia charówa.

Działasz mi na nerwy...

- Gdzie będziesz pracować?
- W Coffie Heaven gdzieś koło plaży.
-Wiesz gdzie to jest? - pokręciłam głową - Mogę cię podrzucić, jade jutro poserfować. Mają być fale.
- No nie wiem, nie wiem. - uniosłam brwi - Nie wyglądasz na dobrego kierowcę.
- Dobra, nie to nie. Idź sobie z buta.
- Czekaj. Okej. Zaczynam o 12:00.
- Wyjdź przed dom tak za piętnaście.
- Dobra, a teraz wróce do środka napisać to CV.
- To na razie, do jutra.
Obrócił się i zeskoczył z barierki.
Usiadłam przy biurku i napisałam kilka z dupy wziętych zdań, o sobie i dlaczego chcę mieć tą prace.

Rano włożyłam lekką sukienkę i popatrzyłam na zegarek.

Fuck 11:50

Zbiegłam na dół, chwyciłam buty na koturnie i rzuciłam szybkie
-Wychodzę!
Przed domem stało już czarne terenowe auto z włączonym silnikiem.
Otworzyłam drzwi samochodu i wskoczyłam do środka.
Liam miał na sobie koszulke bez rękawów z logo Malibu Beach, jeansowe spodenki i okulary przeciwsłoneczne.
- Oddałem ci już bluzę...zegarek też chcesz? - zapytał złośliwie.
- Hej. Przeprzaszam, tak? Nie zauważyłam, jedźmy już.
Ruszyliśmy w stronę plaży.
Po drodze kilka razy upomniałam go żeby patrzył gdzie jeździ, bo serio, nie mam pojęcia jak on zdał na to prawo jazdy.
- Przysięgam, że zaraz wyrzuce cię z tego auta, jak nie przestaniesz marudzić!

Po paru minutach byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu na przeciwko Coffie Heaven zaraz obok wejścia na plaże.
- Dzięki za...to.
- Spoko jakby coś to jestem w wodzie - uśmiechnął się i skręcił w lewo, żeby poszukać wolnego parkingu.

Podeszłam do lady. Stał tam chłopak na oko w moim wieku.
- Hej, jestem Jessica. Mam dzisiaj rozmowe o pracę.
- Siemka, nazywam sie Sam. Zaraz zawołam szefa. - zniknął na chwile za drzwiami do biura kierownika - Powiedział, żebyś weszła. Powodzenia.
-Dzięki - uśmiechnęłam się.

Przy biurku siedział facet po trzydziesctce w koszuli z krótkim rękawem, do której przyczepiona była plakietka z napisem "Rick". Zadał mi kilka pytań, przeczytał moje CV i uśmiechnął sie.
- Zostajesz przyjęta, będziesz pracowała w poniedziałki, wtorki i środy od 9:30 do 14:00 przez następny miesiąc a później zobaczymy ok?
- Tak. - kiwnęłam głową.
- Do zobaczenia.
- Do widzenia.
Wyszłam w pokoju i znalazłam wzrokiem Sama. Podszedł do mnie.
- I jak?
- Wygląda na to, że będziemy razem pracować od poniedziałku.
- Wow, to super! Przepraszam, pogadałbym jeszcze chwilę z tobą, ale jest dużo ludzi.
- Jasne. Leć, zobaczymy się w poniedziałek.

Wyszłam na zewnątrz. Nie bardzo wiedziałam co mam teraz zrobić. Poszłam na plażę się przejść.
Była dość mała. Od reszty brzegu odgradzały ją kamienie a z drugiej strony drzewa.
Spojrzałam na wodę i przebiegłam wzrokiem po pływających ludziach i serferach. Kiedy zmrużyłam trochę oczy zobaczyłam, że jeden z nich to Liam.
Dobrze trzymał się na desce i brał nawet największe fale.
Po chwili zobaczył, że stoję na brzegu i zachwiał się tak, że myślałam, że spadnie, ale odzyskał równowagę.
Przypłynął do brzegu, podbiegł i ochlapał mnie.
Po jego ciele spływały krople wody a jego mięśnie były wyraźnie wypracowane. Odgarnął włosy z czoła i odezwał się zdyszany.
- "Wiesz, że podglądanie jest karalne?" - zaśmiał się.
- Po prostu stałam na plaży. - uśmiechnęłam się do niego, a on pokręcił głową.
- Przyjęli cię do pracy?
- Tak, zaczynam w poniedziałek.
- Aaa...właśnie! Gadałem wcześniej z Lukiem i dziewczynami i dzisiaj wieczorem jedziemy tu na plaże, żeby właściwie zacząć wakacje. Wbijasz?
- Tak ale nie mam jak jechać...no chyba że...
- Spoko, zawsze jedziemy jednym albo dwoma autami. Zabierzemy cie.
- Okej. - uśmiechnęłam się szeroko.
- Odniosę tylko deskę i pojedziemy z powrotem.
Podszedł do schowka, przy którym podał rękę ciemnoskóremu facetowi i zostawił ją tam.
- Możemy już iść?
- Tak. Właściwie to znasz chyba każdą osobę w tym mieście. - spojrzałam na niego do góry
- Bez przesady, ale mieszkam tu całe życie więc jakoś tak wyszło.
Kiedy byliśmy już przy samochodzie otworzył drzwi i wyjął fajki i zapalniczkę.
- Zaczekaj chwilę. Potrzebuję jednego.
Skinęłam głową i patrzyłam jak wkłada papierosa do ust, po przeciwnej stronie jego kolczyka. Zapalił go i zaciągnął się dymem, który wypuścił do góry.
- Um...mogę?
- Chcesz moją fajke?
- Pociągne tylko raz.
Podał mi papierosa. Paliłam już kiedyś, ale tym razem chciałam zaciągnąć się na prawdę mocno. Kiedy to zrobiłam zaczęłam kaszleć a Liam stał i śmiał się.
- Haha profesjonalnie. Nawet ja nie umiem się tak zaciągać. Daj mi to zanim się coś sobie zrobisz.
Poczułam jak staję się czerwona i nadal czułam dym w swoich płucach i gardle.
Wsiadłam do samochodu i poczekałam tam, aż Liam dopali do końca. Wszedł do środka i ruszyliśmy.
Przez całą drogę uśmiechał się i starał się stłumić śmiech.
Kiedy wychodziłam już z auta rzuciłam mu "Dzieki, do później" a on widocznie nie umiał już powstrzymać komentarza.
- Wiesz, że ją obśliniłaś? To tak jakbyśmy się całowali. - uśmiechnął się szeroko, a w jego oczach coś błysnęło.
Strzeliłam facepalma i zamknęłam drzwi od samochodu.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej :) Jak się podoba? Następny rozdział, dużo dłuższy już się produkuje.
Aaa..no i jeszcze raz spóźnione wszystkiego najlepszego dla mojej koleżanki i czytelniczki Klary <3
A teraz kolejna prośba: PROSZĘ WAS O JAKIEKOLWIEK KOMENTARZE / Spring :)


niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 2

Chciałam uciec, ale było już za późno.
Kiedy podeszli i stali dosłownie 1,5 metra ode mnie poczułam jak policzki robią mi się coraz bardziej czerwone.

Boże, dobrze że jest już ciemno.

Pomiędzy pięcioma chłopakami stały jeszcze dwie dziewczyny. Jedna z nich uśmiechała się do mnie a druga dosłownie nie spuczała oczu z Liama i miała taki wyraz twarzy jakby miał na czole napisane "Bóg Sexu" Chłopak, który pierwszy mnie zauważył uśmiechnął się szeroko i oparł się o róg blatu tak że stół przechylił sie w jego stronę i prawie się przewrócił. Z trudem powstrzymywałam chichot. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.

Ok, nie wiem co oni brali, ale to działa.

Nareście stanął na prostych nogach.
-Hej! Jestem Luke a ty królewnooo?
-Hej...Jessica - uśmiechnęłam się słabo.
-Lium chodź się zintego...zintegrować z nową koleżanką -poklepał Liama po plecach
-Jesteś tu nowa, racja?
Zdawało się, że bardziej interesował go flirt z tą dziewczyną obok niż rozmowa ze mną, ale zignorowałam to i powiedziałam jakby nie do niego.
-Tak. Przyjechałam tydzień temu z mamą i siostrą z Cork.
-Wow! Irlandia? Chcesz iść z nami do parku? - Luke spytał mnie o to jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi.
Po kilku sekundach zgodziłam się, bo i tak nie miałam nic lepszego do roboty.
Wstałam i spytałam o imiona reszty, więc dowiedziałam się, że oprócz jego i Liama był tam jeszcze uroczy blondyn Niall, chłopak o ciemnych włosach i brązowych oczach nazywał się Zayn a kolejny o ciemnych, tym razem kręconych włosach to Brian. Co do dziewczyn to pierwsza przedstawiła się Victoria a później Nicole. Victoria dodała, że zawsze jest z nimi jeszcze Lottie, ale pojechała na wesele do Manchesteru i Louis z Harrym, którzy obchodzili dzisiaj swoją rocznicę.
Po drodze zatrzymaliśmy się przy budce z kebabem. Chłopaki weszli tam i nie mam pojęcia dlaczego, ale wyszli z deskorolkami w rękach.
-Yo, dzięki za przechowanie sprzętu Paul! - krzyknął Liam a z tyłu przyczepy wychylił się facet w wieku Roberta
-Luz, wpadajcie kiedy chcecie - odkrzyknął z uśmiechem.

Byliśmy w drodze do parku.
-Pewnie jesteś trochę w szoku co? - zaśmiała się Victoria.
-Nie spodziewałam się, że podejdziecie i jeszcze Luke powiedział żebym z wami poszła.
-Wygląda na to, że wpadłaś mu w oko - wyszeptała z podekscytowaniem.
-Haha, był po prostu miły jak zobaczył taką sierotę samą w mieście. Właściwie to wydaje się na prawdę zabawny i prosty.
-Właśnie taki jest. Szczególnie po trzech piwach i skręcie - obie zaczęłyśmy się śmiać - Oni są troche chamscy i wulgarni, ale da się ich lubić.

Po około 15 minutach drogi doszliśmy do metalowego płotu.
-Musimy przeskoczyć - powiedział Brian - o tej porze brama jest już zamknięta.
Liam pierwszy przeskoczył wysoką siatkę.
-Dobra, podawajcie mi je po koleji
Zayn i Luke złączyli ręce w krzesełko i podsadzili najpierw Nicole a później Victorię.

Ok, teraz ja...

Stanęłam na splecionych dłoniach chłopaków i starałam się sama podciągnąć na płocie, żeby nie musieli mnie podnosić. Nie jestem zbyt silna, więc unieśli mnie w górę a ja powoli obróciłam się w stronę Liama żeby mógł mnie łatwiej złapać. Owinął ręce wokół moich ud i zciągnął mnie na dół. Przesunął dłonie po moim tyłku i zatrzymał je na biodrach kiedy postawił mnie lekko na ziemi.
Przez cały czas patrzyłam na niego. Poczułam ciarki kiedy trzymając jeszcze mój tyłek uśmiechnął się zadowolony i puścił mi oczko.

Przeszliśmy kawałek aż do skate-parku. Na rampach, kawałkach betonu i murze z tyłu było pełno kolorowego grafiti.
Usiadłam na metalowej ławce razem z Nicole i Victorią a chłopaki poszli pojeździć na deskach.
-To chyba słaby pomyśł - powiedziałam.Spojrzały na mnie. - jest ciemno jak w dupie.
- Taak. Ciekawe który pierwszy się wyjebie. Założę się, że Brian - skomentowała Nicole.
Długo nie musiałyśmy czekać.
Najpierw usłyszałyśmy trzask dekorolki a później tylko:
-Oh, Kurwa!
Chłopcy zaczęli się śmiać a później przyprowadzili kulejącego Briana.
-A nie mówiłam? - wykrzyknęła Nicole
-Dzięki kurwa, serio. - odmruknął
- Ej, stary to nie nasza wina, że nie umiesz jeździć - odezwał sie Niall
-Ja nawet się trzymam lepiej niż ty - dodał Luke, który był jeszcze dosyć nietrzeźwy.
-Dobra posiedźmy tu chwile, aż mu trochę przejdzie a potem odprowadzimy go do domu - zaproponował Zayn - ma ktoś zapalnicze?
Wyjęłam swoją z torebki i rzuciłam mu.
-Woah! Nie za młoda na fajki? Ile masz lat?
-Zakładasz, że jestem za młoda a nie wiesz ile mam lat. Poza tym zwykle nie palę, po prostu mam ją zawsze ze sobą.
Zayn spojrzał na mnie pytająco i zmarszczył brwi.
-Ok, mam 17.
-Ja i Brian też tyle mamy - odezwała się Victotia - idziesz tu, do naszego liceum?
-Taak. Na angielski i sztukę.
-To wygląda na to że będziemy razem w klasie - klasnęła w ręce - Brian chodzi na sport i elektrykę.
-Ja, Niall, Zayn, Niki i Luke składaliśmy podania na John Moores Universyty. Powinienem być już na drugim roku, ale zrobiłem sobie przerwę - powiedział Liam zaciągając się dymem, później wypuścił go w moją stronę. Oprócz zapachu tytoniu poczułam miętę.
- Myśle, że możemy iść. Jest lepiej. - powiedzał Brian.
Niall zeskoczył z ławki.
-Tak! Jeszcze dosłownie chwila i przymarzłbym do tego metalowego gówna!
Mi też było zimno. Szliśmy i gadaliśmy o niczym. Kiedy doszliśmy do skrzyżowania Sunset i Monroe rozdzieliliśmy się. Większość skręciła w prawo, tylko ja i Liam poszliśmy w rógę ulicy.
-Zimno ci? -zapytał mnie nagle po chwili ciszy. - bo nie wiem czy wiesz, ale się trzęsiesz.
-Trochę tak, nie zabrałam kurtki.
Liam zdjął swoją bluzę i podał mi ją.
-Mi jest ciepło
-Nie trzeba, serio...zaraz będę w domu.
-Ubierzesz ją sama czy mam ci pomóc?
-Okej, okej. Dziekuje - uśmiechnęłam się.
Jego granatowa bluza była taka ciepła i przyjemna a do tego pachniała męskimi perfumami.
Po paru minutach doszliśmy do jego domu. Chciałam zdjąć jego bluzę i pójść do domu.
-Oddasz mi kiedy indziej.
-Okej. Dobranoc
Odeszłam kilka kroków kiedy złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się.
-Podaj mi swój numer -spojrzałam na niego pytająco - no jak będziemy wychodzić to dam ci znać.
Wpisałam się w jego komórkę jako "Jess"
-To takie dorosłe. Do zobaczenia. - odszedł i pomachał mi.
Wróciłam do domu, weszłam pod prysznic, zobaczyłam co nowego na twitterze i zasnęłam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------Przepraszam, że tak długo to trwało, ale nareszcie jest xx
BARDZO PROSZĘ O JAKIKOLWIEK KOMENTARZ POD ROZDZIAŁEM /Wasza Spring :)





poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 1

Był początek wakacji, ale ja prawie w ogóle nie tego nie czułam. Przez całą drogę do Brimingham prawie w ogóle się nie odzywałam. Po prostu słuchałam muzyki i czytałam "Gwiazd naszych wina".

Kiedy doleciałyśmy na miejsce odebrałyśmy nasze bagaże i chodziłyśmy po lotnisku szukając Roberta, ale nie mogłyśmy go znaleźć. Mama zadzwoniła do niego a ja razem z Chlo poszłyszmy do toalety. Robert powiedział, że jest w drodze i będzie za 10 minut, wyszłyśmy na zewnątrz żeby tam na niego poczekać. Nagle otoczyło nas kilku bezdomnych z pytaniami czy mamy drobne albo prawili żenujące komplementy mi i Chloe...

Wreszcie zobaczyłyśmy samochód, który zatrzymał się przed nami. Wysiadł z niego facet w koszuli i bukietem w ręku. Podszedł do nas. Najpierw przywitał mamę i dał jej kwiaty a później podał nam ręce.
-Cześć. Wybaczcie mi spóźnienie, ale miałem kłopoty z samochodem - powiedział z uśmiechem - wyglądasz prześlicznie. A to twoje córki, zgadza się?
-Dziękuję za komplement i kwiaty. Tak to Chloe i Jessica
-Cześć -powiedziałyśmy w tym samym czasie
-Jedźmy do domu. Pewnie jesteście zmęczone
Wziął nasze walizki i otworzył drzwi do samochodu. Ochłonęłam po tym co się stało i ok...ona nie zasługuje na takiego chłopaka. Znam ją zbyt dobrze, żeby nie zauważyć tego, że kiedy mówił do niej ze wzrokiem utkwionym w jej twarzy, pochłaniała oczami każdy kawałek jego ciała...uhg, osoba w jej wieku nie powinna tego robić.


Dom Roberta był duży i stał prawie na rogu ulicy, od skrzyżonia dzieliło go tylko wielkie drzewo i jeszcze jeden dom przed którym zaparkowany stał duży samochód terenowy a z ogrodu było słychać szczekanie psa.
Wysiadłam z auta a Robert podał mi walizkę. Na płocie wisiała tabliczka z napisem: "Sunset Street" i chyba nie powiedziałam tego tak cicho jak chciałam, bo zatrzymał się koło mnie.
-W okolicy mieszka dużo osób w twoim wieku. Myśle że będzie dobrze
Uśmiechnęłam się do niego i weszłam do środka domu. Był na prawdę duży i przyjemny. Mój pokój był jakieś trzy razy większy niż ten w naszym mieszkaniu, Chloe też była zachwycona swoją sypialnią. Miałam drzwi na przeciwko jej i na szczęście Robert z mama spali na parterze, bo nie będziemy musiały słuchać ich odgłosów kiedy będą się pieprzyć pewnie już tej nocy...

Przypomniało mi się, że zapomniałam słuchawek w samochodzie. Wyszłam na dwór i zatrzymałam się na chwilę, bo zobaczyłam jak z domu obok wyszedł chłopak.
Wydawał się kilka lat starszy ode mnie. Miał wyraźnie zarysowaną linię szczęki, był mocno zbudowany i jego bicepsy na prawdę robiły wrażenie kiedy szedł nakładając fulcapa ubrany w biały podkoszulek i spodnie do kolan. Zauważyłam, że miał kolczyki w uszach i wazdze, po których przejechał językiem. Trzymał smycz i kiedy zagwizdał po chwili przybiegł do niego biało-czarny boxer. Chłopak włożył do uszu słuchawki i spojrzał w moją stronę. Byłam pewna, że mnie zauważył. Zmieszałam się, ale on się tym nie przejął odwrócił wzrok i pobiegł wzdłuż ulicy a pies był cały czas przy jego nodze.

Wróciłam do pokoju wzięłam chłodny prysznic. Po czym rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.

Obudziłam się następnego dnia rano i nadal miałam przed oczami postać tamtego chłopaka. Zeszłam na dół i przywitałam resztę. Mama i Rob nie wyglądali na wyspanych, więc odmruknęli tylko ciche "dzieńdobry". Chloe była bardzo podekscytowana, bo jechała dzisiaj obejżeć swój uniwerek i akademiki. Jadłam płatki z mlekiem i nie wiedziałam co mam właściwie ze sobą zrobić. Spytałam o hasło do wifi, więc zalogowałam się na twittera, instagrama, tumblra a nawet na facebooka. Dokończyłam rozpakowywać bagarze a potem ogarnęła mnie cholerna nuda. Zostałam sama w domu, bo sis już pojechała a zakochani wyszli na spacer po mieście. Ehh..wyglądało na to, że tylko ja nie mam co zrobić z życiem. Więc oglądałam tępe filmiki na youtubie i wpierdalałam M&M'sy.

Kilka następnych dni zeszło mi na robieniu dosłownie niczego. W weekend stwierdziłam, że powinnam chociaż zobaczyć kawałek miasta, w którym będe mieszkała przez najbliższy rok.

Ubrałam bordowe vansy, białą koszulkę czarne spodnie sięgające do połowy łydki i okulary przeciwsłoneczne.

Kiedy byłam już w centrum weszłam do Mc.Donalda. Zamówiłam shake i muffinkę. Kiedy usiadłam przy małym stoliku na zewnątrz zobaczyłam grupę stojącą po drugiej stronie ulicy. Było już prawie ciemno, więc zdjęłam okulary i ugryzłam muffinkę a trochę okruchów rozsypało się po stole. Dlaczego do cholery jeden z nich zwrócił na mnie uwagę akurat teraz?! Powiedział coś do swojego kolegi, który stał do mnie tyłem a on się odwrócił.

O kurwa! To tamten chłopak

Wszyscy się zaśmiali i zaczęli iść w moim kierunku. Byłam cholernie zestresowana i czułam jak ostatni kawałek ciastka staje w moim gardle.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Woah :) pierwszy rozdział skończony! Mam nadzieję, że się podoba. Następny dodam za kilka dni i na pewno będzie dłuższy niż ten.
BARDZO PROSZĘ, JEŚLI TO CZYTASZ - WSTAW KOMENTARZ, BO BĘDĘ MIAŁA POCZUCIE, ŻE NIE PISZĘ TEGO TYLKO DLA SAMEJ SIEBIE - Spring :)