Nie zdążyłam jeszcze zdjąć butów a moja mama zasypała mnie pytaniami co z pracą. Powiedziałam, że mnie przyjęli, minęłam ją i poszłam na górę wziąć prysznic.
Kiedy suszyłam włosy dostałam sms'a.
? - Hej, poprosiłam Liama żeby dał mi twój numer. Jedziesz dzisiaj z nami na plaże?
Ja - Tak jade...właściwie kim jesteś?
? - Haha tu Tori :)
Ja - Okej ;) wiesz o której wyjeżdżamy?
Tori - Będziemy po cb o 8:00pm. bądź gotowa. Papa.
Ja - Pa. :)
Zablokowałam telefon, wyłączyłam suszarkę i pofarbowałam końcówki na granatowo. Zrobiłam to poraz pierwszy odkąd tu jestem.
Usłyszałam jak Robert woła mnie z dołu. Przewróciłam oczami i krzyknęłam "zaraz".
Ubrałam legginsy, biały t-shirt i zeszłam na dół.
-Jestem - powiedziałam stając w drzwiach kuchni.
- Słuchaj, Chloe dzisiaj wraca z wycieczki po kampusie, więc jemy razem kolację.
- Jaa...dzisiaj nie moge...
- Co? - mama odwróciła się od blatu, na którym przyprawiała kurczaka.
Trzeba coś wymyślić..
- Umm... o 8.00 ide na noc do Victorii.
- Jakiej Victorii?
- Mieszka niedaleko. Na Monroe.
Cóż, tylko tyle wiem.
- Będą jacyś chłopcy?
Boże mamo!
- Nie , tylko ja i ona i jej rodzice w pokoju obok.
- Dobrze, ale wróć jutro koło południa.
- Okej.
Wróciłam na górę i napisałam do Victorii.
Ja - Powiedziałam mamie że śpię dzisiaj u ciebie..
Tori- Spoko, zapraszam xD
Była 4:00. Rozchyliłam zasłony, wjżałam przez balkon i zobaczyłam Liama ćwiczącego w swoim pokoju.
Leżał na podłodze w dresach i bez koszulki. Pomimo tego wielkiego drzewa widziałam go dobrze.
Kiedy podnosił hantle jego bicepsy mocno się napinały, ale zdawało się jakby robił to z łatwością, bez żadnego wysiłku. Chwilę póżniej zaczął brzuszki, moje oczy robiły się coraz większe a kiedy doliczyłam do stu zatrzymał się. Przyklęknął, wsparł się na rękach, zaciśnął szczękę i zrobił 50 pompek. Kiedy z powotem uklęknął, żeby wytrzeć twarz ręcznikiem popatrzył w moją stronę, a ja spanikowałam. Zasłoniłam zasłonę, ale on mnie zauważył. Roześmiał się i zaraz napisał mi sms'a.
Liam - Doszłaś?
Ja - nie?
Liam - Haha nie zaprzeczaj skarbie :)
Napisał "skarbie"
Ja - Pa.
Chloe wróciła wcześniej, więc pogadałam z nią o wycieczce i poszłam się szykować do wyjścia.
Pomalowałam się, ubrałam jeansy,biały sweter i zabrałam torebkę, do której spakowałam trochę rzeczy, żeby wyglądało jakbym na prawdę szła na noc do Tori.
Ubrałam buty i wzięłam z szafy bluzę Liama, żeby mu ją oddać. Przytuliłam Chlo i powiedziałam mamie i Robertowi "cześć".
Wyszłam przed dom i zobaczyłam znajome czarne auto.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mnóstwo osób.
Na tylnym siedzeniu był Zayn, Niall i jakiś chłopak, którego nie znałam. Siedziały na nich Nicole, Victoria a na tym chłopaku siedział inny, którego też nie znałam. Na podłodze klęczał Brian i jakaś laska, której twarzy nawet nie widziałam. Za kierownicą siedział Liam a obok Luke.
- Siadaj na kolana - powiedział Luke i poklepał się po udach.
Wskoczyłam do samochodu i starałam się usiąść tak, żeby nie zgnieść mu nóg.
Liam szepnął do mnie
-Fajne włosy.
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego.
Luke trzymał dłonie na moich biodrach i lekko uderzał o nie palcami przy piosenkach Eminema, które leciały z radia w samochodzie.
Dojechaliśmy na plaże.
Kiedy wychodziłam z auta Luke ścisnął mi tyłek w formie "pomagania mi wyjść".
Chłopaki wyjęli z bagażnika piwo i poszliśmy wzdłuż plaży usiąść po między drzewami przy wodzie, żeby w razie czego policja nie mogła nas zauważyć.
Usiedliśmy w kole. Po mojej prawej siedział Luke, obok niego był Zayn, Niall i ci dwaj kolesie. Z drugiej storny miałam Tori, tą laskę, której nie zanałam, Briana, Nicole a na przeciwko był Liam.
- Zamówmy pizze - krzyknął Niall - znam numer na pamięć.
Kiedy czekaliśmy aż nam je przywiozą chłopak w kręconych włosach odwrócił się do mnie.
- Jestem Harry a to Louis - wskazał na drobnego chłopaka siedzącego obok niego. - a ty?
- Jess - uśmiechnęłam się do nich. Widziałam jak są w sobie zakochani. Nie puszczali swoich dłoni i mocno się obejmowali.
Tamta blondynka, która siedziała obok powiedziała, że ma na imię Lottie.
Gadaliśmy chwilę i tłumaczyłam im czemu mam ze sobą bluzę Liama, a oni zerknęli na siebie i Lottie poruszyła znacząco brwiami. Pokręciłam głową i uśmiechnęłam się.
Te pizze były na prawdę duże i chłopaki musieli zjeść, oprócz swojej - jeszcze pół naszej.
- Zróbmy zawody w bekaniu! - powiedział Luke, wziął łyka piwa i głośno beknął.
Reszta chłopaków zrobiła to samo.
Wyszyscy prawie leżeliśmy ze śmiechu.
Cóż "zawody" wygrał Liam, który zdawał się być bardzo dumny z siebie.
- Luzery, możecie mi ssać!
- Zagrajmy na przykład w pytania. - zaproponowała Nicole i spojrzała (znowu) na Liama. - co ty na to?
- Spoko, ale najpierw ide do lasku sie wysikać. - razem z nim poszli wszyscy chłopcy.
Zrobiło się chłodniej.
Liam podszedł do mnie.
- Masz moją bluzę?
- Tak, oddaję. - podałam mu ją.
- A nie będzie ci zimno? Bo chyba nie masz innej kurtki.
- Jest mi ciepło, serio. - uśmiechnęłam się i sciągnęłam w dół rękawy swetra.
- Okej - powiedział i zaczął gadać o czymś z Zaynem.
Odwróciłam się od nich i czekałam aż wszyscy wrócą.
Nagle poczułam coś na moich plecach. Liam zarzucił na mnie od tyłu swoją ciepłą bluzę, przeszedł koło mnie, odwrócił się i puścił mi oczko.
Usiadł na swoim miejscu, objął ramieniem Nicole i patrzył na mnie swoimi orzechowo-brązowymi oczami.
Wciągnęłam ręce do rękawów bluzy i opatuliłam się nią.
Luke wyjaśnił mi zasady gry w pytania: Każdy po kolei zadaje wszystkim pytanie i osoba, która odpowie przecząco musi zdjąć z siebie jakąś rzecz.
- Gotowa? - spytał, a ja przytaknęłam.
Pierwszy pytanie zadał Luke.
- Czy kiedykolwiek uprawialiście homoseksulalny sex?
Niall, Tori, Brian, Liam i ja zdjęliśmy po jednej rzeczy. I położyliśmy je na środku.
Później była kojej Zayna.
- Macie jakieś tatuaże?
Tylko ja zdjęłam jedną bransoletkę i odłożyłam ją.
Później był Niall, Harry, Louis i pozbyłam się już wszystkich dodatków...ugh
Była kolej Liama.
- Czy uprawialiście kiedyś sex w tym tygodniu?
Czy znowu tylko ja coś z siebie zdejmuję?
Kiedy kładłam na środku mojego buta czułam się na prawdę zle.
Nicole chyba to wyczuła, bo zadała dość podobne pytanie.
- Czy kiedykolwiek uprawialiście jakikolwiek sex?
Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Co to za pytanie? - mówił przez śmiech Liam.
Kurwa, powiedzieć czy nie?
Nie ruszałam sie praktycznie wcale, ale Nicole zauważyła, że coś jest nie tak.
- Hej, Jess. Co tak sie nagle nie odzywasz?
-Nie nic - spaliłam buraka i spuściłam troche wzrok.
-Nie udawaj, dawaj drugiego buta.
Dzięki
Była kolej Lottie, Briana i Tori.
Zauważyłam, że oni wszyscy, dzięki tej grze coraz bardziej próbują poznać moje nieistniejące życie seksualne.
- Obciągaliście kiedyś komuś ręką lub ustami?
Wszyscy spojżeli na mnie, ale byłam wdzięczna, że nie musze tym razem nic zdejmować. Kiedyś obciągnęłam mojemu chłopakowi...cóż ręką...
Ale i tak na środku były głównie moje rzeczy.
Teraz ja miałam zadać pytanie.
- Czy kiedykolwiek byliście zakochani?
Zauważyłam jak Liam się speszył.
Zatrzymałam na nim wzrok.
- Dobra, ok.
Zdjął koszulkę. Nikt się nie odezwał, a Nicole zmierzyła mnie wzrokiem.
Przeszły jeszcze dwie kolejki i w tym momencie zostałam w bieliźnie, i bluzie Liama.
Było kilka pytań, na które nie musiałam odpowiedzieć "nie" więc szło w miare dobrze, ale przyszedł czas Liama.
- Hmm...czy widzieliście kiedyś mojego kutasa?
Nie, proszę nie
Brian zdjął spodnie, a ja musiałam stanik.
Zapięłam bluzę, odłożyłam go na środek i skrzyżowałam ręce na piersiach.
Wiedziałam, że Nicole wymyśli coś żebym leżała całkiem.
- Kto przelizał się z kimś stąd?
- Nie dejmę już nic więcej.- powiedziałam i spojrzałam na Nicole.
- Takie są zasady - wzruszyła ramionami.
- Niekoniecznie. - wtrąciła się Lottie.-Może się poddać i zrobić karne zadanie.
Niki przewróciła oczami.
-Dobra, ok. Musisz wejść do wody i zamoczyć się do czubka głowy w tym, w czym jesteś teraz.
Każdy wydał z siebie "ouuu...!!!"
-Ta woda jest teraz kurewsko zimna. - powiedział Liam.
- Nic jej nie będzie.
Co ja ci do cholery zrobiłam?
Przez chwile wszyscy gadaliśmy o tym czy powinnam to zrobić czy nie.
- Okej, kurwa - wstałam i rzuciłam spojrzenie Nicole. - zrobie to.
Wszyscy wstali razem ze mną, żeby pomóc mi wytrzymać, albo może tylko popatrzeć
Stałam na granicy fal w bluzie i majtkach...zamoczyłam nogi w wodzie.
Fuck
Weszłam głębiej, kucnęłam w wodzie a całe ciało zaczęło mi się trząść.
Kiedy powoli kładłam się na plecy, żeby się cała zamoczyć usłyszałam tylko: "o w chuj" Liama.
Wynurzyłam się z wody a Liam podbiegł do mnie.
- Chodź, tu. - podniósł mnie. - Kurwa, jesteś cała zimna!
- Dzięki, nie musisz tego robić, to tylko woda.
On nie zareagował, więc zaplotłam ręce wokół jego szyji.
Postawił mnie na plaży.
Byłam cała mokra i wyglądałam jak szczur.
Zaczęliśmy się śmiać, a Luke poklepał mnie po plecach.
- Gratulacje, zrobiłaś to. - powiedział.
- Myślałam, że będzie gorzej. - uśmiechnęłam się. - ale teraz na prawde chciałabym się przebrać.
- To twoje ciuchy - powiedziała Nicole i podała mi moje rzeczy.
Poszłam do lasku a Liam chyba nikt nie wie po co poszedł za mną.
- Mógłbyś się proszę odwrócić?
- Już - zdjął koszulkę i podał mi ją - wytrzyj się nią.
- Dzięki, na serio. - spojrzałam na niego a on puścił mi oczko i obrócił się.
Zsunęłam z siebie mokrą bluzę, założyłam stanik, sweter i wyjęłam z torebki moje suche bokserki do spania, które były na "noc u Tori".
- Fajny tyłek - zaśmiał się Liam, a ja spanikowałam i pisnęłam.
- Opanuj się - rzuciłam w niego jego mokrą koszulką.
Ubrałam się do końca i mogliśmy wrócić do reszty.
Szłam w nierozczesanych włsach a obok mnie był Liam z koszulką w ręce.
- Szybko wam poszło. - strzelił Brian.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Siedzieliśmy jeszcze z godzinę na plaży.
I ja na prawdę nie rozumiem Nicole; w jednej chwili jest wredna i robi wszystko, żeby odechciało ci się czegokolwiek a zaraz później, jest miła i gada z tobą jak z dobrą koleżanką...ehhh
Była 01:30 am.
- Jedźmy już do domu. - powiedział Harry, a Lou przytaknął.
- No okej. - powiedział Liam. - chodźmy, bo teraz jestem jeszcze trzeźwy.
Wzięliśmy butelki po piwie, Luke namalował na pudełkach po pizzy kilka kutasów, zostawił je na plaży i poszliśmy do samochodu.
Chłopaki wrzucili do bagażnika puste butelki i usiedliśmy w aucie tak jak wcześniej.
Byłam dość zmęczona, więc spałam lekko, oparta o ramię Luka.
Po drodze odwoliliśmy każdego pod dom, ale nie zauważyłam nawet kiedy kto wychodził, ani nawet że zniknęła Tori i Lottie.
Przebudziłam się dopiero kiedy wysiadał Luke.
- Um..gdzie jest Tori?
- Pewnie już w łóźku - powiedział, przesunął mnie kawałek w przód i wyszedł. - Nara!
- Liam...? Miałam u niej przenocować a rano wrócić do domu.
- Wiem, o tym. - uśmiechnął się. - ale nie chciała cię budzić, więc powiedziałem, że możesz przenocować u mnie.
- U ciebie? - przymróżyłam oczy.
- Tak, nie panikuj. Nie chce iść z tobą do łóżka.
- Czyli według ciebie jestem mało podniecająca?
Liam strzelił mi spojrzenie.
Po paru minutach zatrzymał auto przed swoim domem.
- Shh...chodź za mną na góre.
Cicho szłam za nim do jego pokoju. Kiedy weszliśmy, zapalił światło.
Zaraz na przeciwko były drzwi na balkon, po lewej stała duża szafa, na ścianie wisiała koszulka Michaela Jordana a obok niej na półkach stały puchary. Po prawej stonie balkonu stało łóżko na przeciwko niego był telewizor, konsola, mnóstwo gier na podłodze, niski stolik i dwie pufy w kształcie piłek do kosza. W koncie leżały hantle i rękawice bokserskie a z sufitu zwisał worek do ćwiczeń.
Liam rzucił się na łóźko.
- Witam w moim królestwie!
-Wow...- rozglądałam się po pokoju, a moje oczy były w tym momencie na prawdę wielkie. Ściany były niebieskie a nad łóżkiem obok małych lampek wisiał plakat z nagą laską z mokrym ciałem.
- Oh, wiesz? To właśnie wszystko popsuło! - podeszłam blisko łóżka i wskazałam na plakat.
- Wybacz, ale czasami internet mi tu nie działa, trzeba sobie radzić. - uśmiechnął się szeroko.
- Jesteś okropny. - klepnęłam go w ramie i usiadłam obok, na łóżku.
- Jestem dzisiaj jakoś dziwnie zmęczony.
- Mi też chce się spać. Zaprowadzisz mnie do łazienki?
- Spoko, weź swoje rzeczy i chodź.
Wyjęłam z torby bluzkę, shorty do spania, skarpetki, szczoteczkę do zębów i kilka kosmetyków
- Okay.
Wyszliśmy z pokoju i przeszliśmy parę metrów korytarzem do łazienki.
- Dzięki, daj mi parę minut, zraz przyjdę.
- Dobra, ja wezmę prysznic na dole. Aa.. no i tam są ręczniki. - skinęłam głową.
Zamknęłam drzwi. Zrzuciłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic. Włączyłam wodę, spięłam włosy w koka, zmyłam z siebie dzienny makijarz, a raczej resztki tego, co zostało po zanurzeniu się w wodzie.
Wyszłam zpod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Nałożyłam lekki makijarz, żeby Liam nie przestraszył się mnie i ubrałam rzeczy do spania.
Kiedy wróciłam siedział na skraju łóżka w dresach, ale bez koszulki i grał na PS4.
- Oh, już jesteś! - zatrzymał grę - Odłóż rzeczy i połóż się tutaj. - poklepał ręką poduszkę po jego lewej stronie.
Wsadziłam wszystko do torby i podeszłam do łożka, żeby wejść pod kołdrę.
Liam grał dalej, ale chwilę później wyłączył telewizor.
- Mogę cię o coś spytać? Bo nie daje mi to spokoju. - położył się obok mnie i wsparł się na ręce.
- Pytaj - spojrzałam na niego.
- Masz 17 lat i jeszcze nigdy nie uprawiałaś seksu?
Mogłam się domyślić.
- A ty masz 19 lat i nigdy nie byłeś zakochany?
- To dwie inne rzeczy i to ja byłem pierwszy.
- Ohh..to prawda. Nigdy nie uprawiałam seksu.
- To niemożliwe. - zmarszczył brwi.
- A jednak. - uśmiechnęłam się słabo. - Teraz ty odpowiedz.
- Umm...no więc nigdy nie byłem zakochany.
- TO jest niemożliwe. Na prawdę nie czułeś tego do nikogo? - pokręcił głową. -To jest..jakby na samą myśl o tej osobie serce bije coraz szybciej, a twoje ciało zaczyna płonąć...
Teraz on uśmiechnął się delikatnie.
- Cóż, widocznie jestem odporny na ten ogień. Chodźmy już spać. - przytaknęłam.
Przykryłam się kołdrą aż pod brodę, Liam zgasił małe lampki i oboje zasnęliśmy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że to tyle trwało, ale mam teraz dużo popraw. Z przedmiotów sciśłych idzie mi chujowo, więc próbuje się ratować. Następny rozdział za 10 dni.
BAARDZO PROSZE O KOMENTARZE KOCHANI - Spring :)
Ps. Mój tt - @I_wish_love_1D
Kiedy suszyłam włosy dostałam sms'a.
? - Hej, poprosiłam Liama żeby dał mi twój numer. Jedziesz dzisiaj z nami na plaże?
Ja - Tak jade...właściwie kim jesteś?
? - Haha tu Tori :)
Ja - Okej ;) wiesz o której wyjeżdżamy?
Tori - Będziemy po cb o 8:00pm. bądź gotowa. Papa.
Ja - Pa. :)
Zablokowałam telefon, wyłączyłam suszarkę i pofarbowałam końcówki na granatowo. Zrobiłam to poraz pierwszy odkąd tu jestem.
Usłyszałam jak Robert woła mnie z dołu. Przewróciłam oczami i krzyknęłam "zaraz".
Ubrałam legginsy, biały t-shirt i zeszłam na dół.
-Jestem - powiedziałam stając w drzwiach kuchni.
- Słuchaj, Chloe dzisiaj wraca z wycieczki po kampusie, więc jemy razem kolację.
- Jaa...dzisiaj nie moge...
- Co? - mama odwróciła się od blatu, na którym przyprawiała kurczaka.
Trzeba coś wymyślić..
- Umm... o 8.00 ide na noc do Victorii.
- Jakiej Victorii?
- Mieszka niedaleko. Na Monroe.
Cóż, tylko tyle wiem.
- Będą jacyś chłopcy?
Boże mamo!
- Nie , tylko ja i ona i jej rodzice w pokoju obok.
- Dobrze, ale wróć jutro koło południa.
- Okej.
Wróciłam na górę i napisałam do Victorii.
Ja - Powiedziałam mamie że śpię dzisiaj u ciebie..
Tori- Spoko, zapraszam xD
Była 4:00. Rozchyliłam zasłony, wjżałam przez balkon i zobaczyłam Liama ćwiczącego w swoim pokoju.
Leżał na podłodze w dresach i bez koszulki. Pomimo tego wielkiego drzewa widziałam go dobrze.
Kiedy podnosił hantle jego bicepsy mocno się napinały, ale zdawało się jakby robił to z łatwością, bez żadnego wysiłku. Chwilę póżniej zaczął brzuszki, moje oczy robiły się coraz większe a kiedy doliczyłam do stu zatrzymał się. Przyklęknął, wsparł się na rękach, zaciśnął szczękę i zrobił 50 pompek. Kiedy z powotem uklęknął, żeby wytrzeć twarz ręcznikiem popatrzył w moją stronę, a ja spanikowałam. Zasłoniłam zasłonę, ale on mnie zauważył. Roześmiał się i zaraz napisał mi sms'a.
Liam - Doszłaś?
Ja - nie?
Liam - Haha nie zaprzeczaj skarbie :)
Napisał "skarbie"
Ja - Pa.
Chloe wróciła wcześniej, więc pogadałam z nią o wycieczce i poszłam się szykować do wyjścia.
Pomalowałam się, ubrałam jeansy,biały sweter i zabrałam torebkę, do której spakowałam trochę rzeczy, żeby wyglądało jakbym na prawdę szła na noc do Tori.
Ubrałam buty i wzięłam z szafy bluzę Liama, żeby mu ją oddać. Przytuliłam Chlo i powiedziałam mamie i Robertowi "cześć".
Wyszłam przed dom i zobaczyłam znajome czarne auto.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mnóstwo osób.
Na tylnym siedzeniu był Zayn, Niall i jakiś chłopak, którego nie znałam. Siedziały na nich Nicole, Victoria a na tym chłopaku siedział inny, którego też nie znałam. Na podłodze klęczał Brian i jakaś laska, której twarzy nawet nie widziałam. Za kierownicą siedział Liam a obok Luke.
- Siadaj na kolana - powiedział Luke i poklepał się po udach.
Wskoczyłam do samochodu i starałam się usiąść tak, żeby nie zgnieść mu nóg.
Liam szepnął do mnie
-Fajne włosy.
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego.
Luke trzymał dłonie na moich biodrach i lekko uderzał o nie palcami przy piosenkach Eminema, które leciały z radia w samochodzie.
Dojechaliśmy na plaże.
Kiedy wychodziłam z auta Luke ścisnął mi tyłek w formie "pomagania mi wyjść".
Chłopaki wyjęli z bagażnika piwo i poszliśmy wzdłuż plaży usiąść po między drzewami przy wodzie, żeby w razie czego policja nie mogła nas zauważyć.
Usiedliśmy w kole. Po mojej prawej siedział Luke, obok niego był Zayn, Niall i ci dwaj kolesie. Z drugiej storny miałam Tori, tą laskę, której nie zanałam, Briana, Nicole a na przeciwko był Liam.
- Zamówmy pizze - krzyknął Niall - znam numer na pamięć.
Kiedy czekaliśmy aż nam je przywiozą chłopak w kręconych włosach odwrócił się do mnie.
- Jestem Harry a to Louis - wskazał na drobnego chłopaka siedzącego obok niego. - a ty?
- Jess - uśmiechnęłam się do nich. Widziałam jak są w sobie zakochani. Nie puszczali swoich dłoni i mocno się obejmowali.
Tamta blondynka, która siedziała obok powiedziała, że ma na imię Lottie.
Gadaliśmy chwilę i tłumaczyłam im czemu mam ze sobą bluzę Liama, a oni zerknęli na siebie i Lottie poruszyła znacząco brwiami. Pokręciłam głową i uśmiechnęłam się.
Te pizze były na prawdę duże i chłopaki musieli zjeść, oprócz swojej - jeszcze pół naszej.
- Zróbmy zawody w bekaniu! - powiedział Luke, wziął łyka piwa i głośno beknął.
Reszta chłopaków zrobiła to samo.
Wyszyscy prawie leżeliśmy ze śmiechu.
Cóż "zawody" wygrał Liam, który zdawał się być bardzo dumny z siebie.
- Luzery, możecie mi ssać!
- Zagrajmy na przykład w pytania. - zaproponowała Nicole i spojrzała (znowu) na Liama. - co ty na to?
- Spoko, ale najpierw ide do lasku sie wysikać. - razem z nim poszli wszyscy chłopcy.
Zrobiło się chłodniej.
Liam podszedł do mnie.
- Masz moją bluzę?
- Tak, oddaję. - podałam mu ją.
- A nie będzie ci zimno? Bo chyba nie masz innej kurtki.
- Jest mi ciepło, serio. - uśmiechnęłam się i sciągnęłam w dół rękawy swetra.
- Okej - powiedział i zaczął gadać o czymś z Zaynem.
Odwróciłam się od nich i czekałam aż wszyscy wrócą.
Nagle poczułam coś na moich plecach. Liam zarzucił na mnie od tyłu swoją ciepłą bluzę, przeszedł koło mnie, odwrócił się i puścił mi oczko.
Usiadł na swoim miejscu, objął ramieniem Nicole i patrzył na mnie swoimi orzechowo-brązowymi oczami.
Wciągnęłam ręce do rękawów bluzy i opatuliłam się nią.
Luke wyjaśnił mi zasady gry w pytania: Każdy po kolei zadaje wszystkim pytanie i osoba, która odpowie przecząco musi zdjąć z siebie jakąś rzecz.
- Gotowa? - spytał, a ja przytaknęłam.
Pierwszy pytanie zadał Luke.
- Czy kiedykolwiek uprawialiście homoseksulalny sex?
Niall, Tori, Brian, Liam i ja zdjęliśmy po jednej rzeczy. I położyliśmy je na środku.
Później była kojej Zayna.
- Macie jakieś tatuaże?
Tylko ja zdjęłam jedną bransoletkę i odłożyłam ją.
Później był Niall, Harry, Louis i pozbyłam się już wszystkich dodatków...ugh
Była kolej Liama.
- Czy uprawialiście kiedyś sex w tym tygodniu?
Czy znowu tylko ja coś z siebie zdejmuję?
Kiedy kładłam na środku mojego buta czułam się na prawdę zle.
Nicole chyba to wyczuła, bo zadała dość podobne pytanie.
- Czy kiedykolwiek uprawialiście jakikolwiek sex?
Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Co to za pytanie? - mówił przez śmiech Liam.
Kurwa, powiedzieć czy nie?
Nie ruszałam sie praktycznie wcale, ale Nicole zauważyła, że coś jest nie tak.
- Hej, Jess. Co tak sie nagle nie odzywasz?
-Nie nic - spaliłam buraka i spuściłam troche wzrok.
-Nie udawaj, dawaj drugiego buta.
Dzięki
Była kolej Lottie, Briana i Tori.
Zauważyłam, że oni wszyscy, dzięki tej grze coraz bardziej próbują poznać moje nieistniejące życie seksualne.
- Obciągaliście kiedyś komuś ręką lub ustami?
Wszyscy spojżeli na mnie, ale byłam wdzięczna, że nie musze tym razem nic zdejmować. Kiedyś obciągnęłam mojemu chłopakowi...cóż ręką...
Ale i tak na środku były głównie moje rzeczy.
Teraz ja miałam zadać pytanie.
- Czy kiedykolwiek byliście zakochani?
Zauważyłam jak Liam się speszył.
Zatrzymałam na nim wzrok.
- Dobra, ok.
Zdjął koszulkę. Nikt się nie odezwał, a Nicole zmierzyła mnie wzrokiem.
Przeszły jeszcze dwie kolejki i w tym momencie zostałam w bieliźnie, i bluzie Liama.
Było kilka pytań, na które nie musiałam odpowiedzieć "nie" więc szło w miare dobrze, ale przyszedł czas Liama.
- Hmm...czy widzieliście kiedyś mojego kutasa?
Nie, proszę nie
Brian zdjął spodnie, a ja musiałam stanik.
Zapięłam bluzę, odłożyłam go na środek i skrzyżowałam ręce na piersiach.
Wiedziałam, że Nicole wymyśli coś żebym leżała całkiem.
- Kto przelizał się z kimś stąd?
- Nie dejmę już nic więcej.- powiedziałam i spojrzałam na Nicole.
- Takie są zasady - wzruszyła ramionami.
- Niekoniecznie. - wtrąciła się Lottie.-Może się poddać i zrobić karne zadanie.
Niki przewróciła oczami.
-Dobra, ok. Musisz wejść do wody i zamoczyć się do czubka głowy w tym, w czym jesteś teraz.
Każdy wydał z siebie "ouuu...!!!"
-Ta woda jest teraz kurewsko zimna. - powiedział Liam.
- Nic jej nie będzie.
Co ja ci do cholery zrobiłam?
Przez chwile wszyscy gadaliśmy o tym czy powinnam to zrobić czy nie.
- Okej, kurwa - wstałam i rzuciłam spojrzenie Nicole. - zrobie to.
Wszyscy wstali razem ze mną, żeby pomóc mi wytrzymać, albo może tylko popatrzeć
Stałam na granicy fal w bluzie i majtkach...zamoczyłam nogi w wodzie.
Fuck
Weszłam głębiej, kucnęłam w wodzie a całe ciało zaczęło mi się trząść.
Kiedy powoli kładłam się na plecy, żeby się cała zamoczyć usłyszałam tylko: "o w chuj" Liama.
Wynurzyłam się z wody a Liam podbiegł do mnie.
- Chodź, tu. - podniósł mnie. - Kurwa, jesteś cała zimna!
- Dzięki, nie musisz tego robić, to tylko woda.
On nie zareagował, więc zaplotłam ręce wokół jego szyji.
Postawił mnie na plaży.
Byłam cała mokra i wyglądałam jak szczur.
Zaczęliśmy się śmiać, a Luke poklepał mnie po plecach.
- Gratulacje, zrobiłaś to. - powiedział.
- Myślałam, że będzie gorzej. - uśmiechnęłam się. - ale teraz na prawde chciałabym się przebrać.
- To twoje ciuchy - powiedziała Nicole i podała mi moje rzeczy.
Poszłam do lasku a Liam chyba nikt nie wie po co poszedł za mną.
- Mógłbyś się proszę odwrócić?
- Już - zdjął koszulkę i podał mi ją - wytrzyj się nią.
- Dzięki, na serio. - spojrzałam na niego a on puścił mi oczko i obrócił się.
Zsunęłam z siebie mokrą bluzę, założyłam stanik, sweter i wyjęłam z torebki moje suche bokserki do spania, które były na "noc u Tori".
- Fajny tyłek - zaśmiał się Liam, a ja spanikowałam i pisnęłam.
- Opanuj się - rzuciłam w niego jego mokrą koszulką.
Ubrałam się do końca i mogliśmy wrócić do reszty.
Szłam w nierozczesanych włsach a obok mnie był Liam z koszulką w ręce.
- Szybko wam poszło. - strzelił Brian.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Siedzieliśmy jeszcze z godzinę na plaży.
I ja na prawdę nie rozumiem Nicole; w jednej chwili jest wredna i robi wszystko, żeby odechciało ci się czegokolwiek a zaraz później, jest miła i gada z tobą jak z dobrą koleżanką...ehhh
Była 01:30 am.
- Jedźmy już do domu. - powiedział Harry, a Lou przytaknął.
- No okej. - powiedział Liam. - chodźmy, bo teraz jestem jeszcze trzeźwy.
Wzięliśmy butelki po piwie, Luke namalował na pudełkach po pizzy kilka kutasów, zostawił je na plaży i poszliśmy do samochodu.
Chłopaki wrzucili do bagażnika puste butelki i usiedliśmy w aucie tak jak wcześniej.
Byłam dość zmęczona, więc spałam lekko, oparta o ramię Luka.
Po drodze odwoliliśmy każdego pod dom, ale nie zauważyłam nawet kiedy kto wychodził, ani nawet że zniknęła Tori i Lottie.
Przebudziłam się dopiero kiedy wysiadał Luke.
- Um..gdzie jest Tori?
- Pewnie już w łóźku - powiedział, przesunął mnie kawałek w przód i wyszedł. - Nara!
- Liam...? Miałam u niej przenocować a rano wrócić do domu.
- Wiem, o tym. - uśmiechnął się. - ale nie chciała cię budzić, więc powiedziałem, że możesz przenocować u mnie.
- U ciebie? - przymróżyłam oczy.
- Tak, nie panikuj. Nie chce iść z tobą do łóżka.
- Czyli według ciebie jestem mało podniecająca?
Liam strzelił mi spojrzenie.
Po paru minutach zatrzymał auto przed swoim domem.
- Shh...chodź za mną na góre.
Cicho szłam za nim do jego pokoju. Kiedy weszliśmy, zapalił światło.
Zaraz na przeciwko były drzwi na balkon, po lewej stała duża szafa, na ścianie wisiała koszulka Michaela Jordana a obok niej na półkach stały puchary. Po prawej stonie balkonu stało łóżko na przeciwko niego był telewizor, konsola, mnóstwo gier na podłodze, niski stolik i dwie pufy w kształcie piłek do kosza. W koncie leżały hantle i rękawice bokserskie a z sufitu zwisał worek do ćwiczeń.
Liam rzucił się na łóźko.
- Witam w moim królestwie!
-Wow...- rozglądałam się po pokoju, a moje oczy były w tym momencie na prawdę wielkie. Ściany były niebieskie a nad łóżkiem obok małych lampek wisiał plakat z nagą laską z mokrym ciałem.
- Oh, wiesz? To właśnie wszystko popsuło! - podeszłam blisko łóżka i wskazałam na plakat.
- Wybacz, ale czasami internet mi tu nie działa, trzeba sobie radzić. - uśmiechnął się szeroko.
- Jesteś okropny. - klepnęłam go w ramie i usiadłam obok, na łóżku.
- Jestem dzisiaj jakoś dziwnie zmęczony.
- Mi też chce się spać. Zaprowadzisz mnie do łazienki?
- Spoko, weź swoje rzeczy i chodź.
Wyjęłam z torby bluzkę, shorty do spania, skarpetki, szczoteczkę do zębów i kilka kosmetyków
- Okay.
Wyszliśmy z pokoju i przeszliśmy parę metrów korytarzem do łazienki.
- Dzięki, daj mi parę minut, zraz przyjdę.
- Dobra, ja wezmę prysznic na dole. Aa.. no i tam są ręczniki. - skinęłam głową.
Zamknęłam drzwi. Zrzuciłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic. Włączyłam wodę, spięłam włosy w koka, zmyłam z siebie dzienny makijarz, a raczej resztki tego, co zostało po zanurzeniu się w wodzie.
Wyszłam zpod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Nałożyłam lekki makijarz, żeby Liam nie przestraszył się mnie i ubrałam rzeczy do spania.
Kiedy wróciłam siedział na skraju łóżka w dresach, ale bez koszulki i grał na PS4.
- Oh, już jesteś! - zatrzymał grę - Odłóż rzeczy i połóż się tutaj. - poklepał ręką poduszkę po jego lewej stronie.
Wsadziłam wszystko do torby i podeszłam do łożka, żeby wejść pod kołdrę.
Liam grał dalej, ale chwilę później wyłączył telewizor.
- Mogę cię o coś spytać? Bo nie daje mi to spokoju. - położył się obok mnie i wsparł się na ręce.
- Pytaj - spojrzałam na niego.
- Masz 17 lat i jeszcze nigdy nie uprawiałaś seksu?
Mogłam się domyślić.
- A ty masz 19 lat i nigdy nie byłeś zakochany?
- To dwie inne rzeczy i to ja byłem pierwszy.
- Ohh..to prawda. Nigdy nie uprawiałam seksu.
- To niemożliwe. - zmarszczył brwi.
- A jednak. - uśmiechnęłam się słabo. - Teraz ty odpowiedz.
- Umm...no więc nigdy nie byłem zakochany.
- TO jest niemożliwe. Na prawdę nie czułeś tego do nikogo? - pokręcił głową. -To jest..jakby na samą myśl o tej osobie serce bije coraz szybciej, a twoje ciało zaczyna płonąć...
Teraz on uśmiechnął się delikatnie.
- Cóż, widocznie jestem odporny na ten ogień. Chodźmy już spać. - przytaknęłam.
Przykryłam się kołdrą aż pod brodę, Liam zgasił małe lampki i oboje zasnęliśmy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że to tyle trwało, ale mam teraz dużo popraw. Z przedmiotów sciśłych idzie mi chujowo, więc próbuje się ratować. Następny rozdział za 10 dni.
BAARDZO PROSZE O KOMENTARZE KOCHANI - Spring :)
Ps. Mój tt - @I_wish_love_1D
