wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 9

Cofnęłam się i owinęłam ciało kocem.
- Jak tam noc, mała? - spytał luźno.
- Ee...myślę, że dobrze...Mam pytanie.
- Tak? - spojrzał na mnie zza ramienia, kiedy wyciągał czyste ubrania z komody.
- My...nie...no wiesz... - nerwowo przebierałam palcami.
- Nie, Jess. Cokolwiek o mnie myślisz...nie pieprzę lasek bez ich wyraźniej zgody.
- Dobrze.  
Było mi strasznie niedobrze, bolała mnie głowa i jeszcze ten brak makijażu z rana

Jestem bez makijażu...BEZ!!! A LIAM JEST ZE MNĄ W POKOJU CHOLERA
                                               
Porwałam sukienkę i bez słowa wybiegłam z pokoju ciągnąc za sobą koc. 
Bo otwarciu dwóch drzwi nareszcie trafiłam na łazienkę. Weszłam pod prysznic i umyłam głowę. Cały czas zastanawiałam się skąd w tym domu wzięły się czyste ubrania i kosmetyki. Zrobiłam sobie delikatny makijaż, wysuszyłam włosy i ubrałam sukienkę. Była bardzo krótka...domyślam się kto ją wybrał. Wyszłam z łazienki i wpadłam na Liama, który ubrany zdawał się na mnie czekać.
- Masz ochotę na śniadanie?
- Sama nie wiem...nadal mi trochę niedobrze...
- Powinnaś coś zjeść. - zacisnął usta w cienką linię. - Panie przodem.

Kiedy schodziłam ze schodów zorientowałam się, że patrzy się na mój prawie odkryty tyłek. Potknęłam się na ostatnim stopniu, ale w ostatniej chwili złapałam się poręczy. Usłyszałam za sobą stłumiony śmiech.
- Gdzie są wszyscy?
- Część już wyszła a reszta nadal śpi. Na przykład "twój kochaś" i Luke. - dodał ze śmiechem.
- Nie poczekamy na nich ze śniadaniem?
- Nie...powiedzmy, że zjemy je poza domem.

O niee...nie mam ochoty nigdzie iść...    

Poszliśmy do kuchni i Liam wskazał na stojący na blacie koszyk.
- Zjemy na plaży. Na kaca dobre jest świeże powietrze.
Uśmiechnęłam się szeroko a on odwzajemnił mój uśmiech. Wyszliśmy przez taras i od razu poczułam piasek pod  stopami. Szłam na boso, czując jego rękę tuż przy mojej. Zerknęłam na niego do góry. Obserwował spokojne morze a w jego orzechowych oczach widać było rozkosz i spokój. Zatrzymaliśmy się obok kilku dużych kamieni.
- Zjemy tutaj, żeby nie mieć piasku w naleśnikach. - postanowił.

Liam rzadko pyta mnie o zdanie.    

Położył kosz na kamieniu i usiedliśmy na przeciwko siebie. Otworzył wieczko i zobaczyłam, że jest tam kilka naleśników, sok pomarańczowy, syrop klonowy i kiść winogron. No nieźle.
- Zapomniałem talerzy i widelców, więc musimy sobie poradzić bez nich.
- Okay. - zaśmiałam się, wyjęłam z plastikowego pudełka naleśnika i polałam go syropem. - Smacznego.
- Dzięki - wymamrotał Liam z pełnymi ustami. - Tobie też.

Jedliśmy w milczeniu a mój nieznośny ból głowy stopniowo malał. Liam wziął łyka z butelki, poczym podał mi ją, żebym mogła się napić i połknąć tabletkę przeciwbólową. Urwałam jedno winogrono i zaciekawiona spojrzałam na Liama.
- Czemu tak patrzysz? - spytał.
- Zastanawiam się czy złapałbyś winogrono do ust, jeśli bym je rzuciła. - odpowiedziałam gładko.
- Przekonajmy się.
Podrzuciłam owoc do góry, w jego stronę, a on złapał je sprawnie.
- Haha jestem kurwa mistrzem! - zaśmiał się i uniósł ręce do góry. - Teraz ty.
- Ale ja nie umiem!
- Dawaj!    
Otwarłam usta i próbowałam wycelować głowę w dobrym kierunku, jednak kulka odbiła się od mojego oka i poleciała w piasek.
- Ooh...mówiłam, że nic z tego a teraz jeszcze boli mnie oko. - mówiłam tłumiąc śmiech i pocierając palcem powiekę.
- Spróbujemy jeszcze raz.
Tym razem winogrono trafiło mi w policzek i także skończyło w piasku.
- Hmmm...widzę, że potrzebujesz wersji dla początkujących. Otwórz buzię.
Liam trzymał owoc w dwóch palcach i powoli zbliżał rękę do moich otwartych ust, poczym z odległości kilku centymetrów wrzucił mi go na język.
- Brawo!
- Dziękuje. Mmm te winogrona są na prawdę pyszne.

Chwilę później koszyk był już pusty. Liam zaproponował spacer po plaży. Rzecz jasna zgodziłam się. Odurzona zapachem perfumów Liama i oczarowana jego śmiechem szłam krok w krok za nim mocząc stopy w chłodnej wodzie. Rozmawiało się nam tak dobrze i swobodnie. Jednak nagle jego twarz pociemniała i szczery uśmiech znikł. Staliśmy przed niedużym molo. Fale delikatnie obijały się o belki podtrzymujące całość nad powierzchnią.
- W porządku? - zapytałam.
- Ee...taa, ale powinniśmy już wracać.
- Dlaczego?
- Nie mam ochoty iść dalej.
- Może będzie lepiej jak powiesz o co chodzi.
- Nie chce o tym rozmawiać! Możesz to zrozumieć?! - jego oczy płonęły gorzkim ogniem, a usta zacisnęły się w gniewie.
- Ja tylko...ja...nieważne
Zachciało mi się płakać. Sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że krzyknął na mnie, a ja nie miałam niczego złego na myśli. Widziałam żal w jego oczach kiedy się zatrzymaliśmy. Nie sądziłam jednak, że jedno pytanie aż tak go dotknie. Powoli jego mięśnie rozluźniały się i z twarzy schodziła irytacja. Spuścił wzrok i wymamrotał:
- Odwiozę cię do domu.
Kiwnęłam głową i ciężko ruszyłam w stronę domu, przy którym zaparkowany był samochód.

Liam i ja w drodze powrotnej prawie wcale nie rozmawialiśmy.  Jedyne zdania jakie wymienialiśmy to "przycisz muzykę" i "otwórz okno". Siedziałam jak na szpilkach, czekając na tabliczkę "Sunset Street", żeby móc wyskoczyć z samochodu i uciec od tej niezręczności. Kiedy zatrzymaliśmy się pod moim domem energicznie wyszłam z auta, rzucając ciche "cześć". Marzyłam tylko, żeby znaleźć się w swoim pokoju i może nareszcie zrozumieć powód wybuchu Liama.
 Wróciłam akurat na obiad, więc zanim mogłam w spokoju posiedzieć w moim pokoju zostałam zasypana górą pytań.
- Jak było na urodzinach?
Przez chwilę straciłam wątek o co Robert mnie pyta. Dopiero po chwili przypomniało mi się, że wyszłam na imprezę pod pretekstem urodzin Lottie.
- Fajnie.
- Obiecałaś, że wrócisz w nocy. A zjawiłaś się dopiero teraz. - wtrąciła mama. - Co ty sobie wyobrażasz? Nie jesteś dorosła żeby mieć wszystkich w dupie i wracać kiedy masz ochotę. Rob?
- Słuchaj, twoja mama ma sporo racji...to nieodpowiedzialne i masz szczęście, że chociaż wysłałaś smsa, bo inaczej pojechałbym po ciebie do domu tej dziewczyny.
- Nie potrzebnie się martwiliście. Byłam tylko na noc u koleżanki, nie ma w tym nic złego.
- Owszem, bo mogło ci się coś stać, zacznij myśleć jak prawie pełnoletnia oso ba!
Jak na zbawienie wróciła Chloe. Trzymała w rękach kilkanaście zeszytów, teczkę i długopisy.
- Cześć, zakupy zrobione. Smacznego.
- Hej słonko. A ty i tak masz kare na tydzień. - zwróciła się do mnie.
- Co zrobiłaś Jessie? - spytała słodko Chlo.
- Zamiast wrócić w nocy z urodzin, zjawiła się przed chwilą. Krótko przed tobą.
Moja siostra pokręciła głową i uśmiechnęła się do mnie.
- Nie organizujecie dzisiaj przypadkiem tego grilla dla sąsiadów?
- Tak, a czemu?
- Mamo, no to niech Jess przygotuje całe jedzenie a szlaban jej odpuść. Zrobi coś pożytecznego i nie będzie przez tydzień leżeć bez przerwy w łóżku.
- Hmm...idziesz na to Jessie? - zapytała mama.
- Ym...tak, tylko idę się przebrać, a ty mi wypisz listę co mam zrobić.
Wychodząc przytuliłam Chloe.
- Dziękuje sis. - szepnęłam jej do ucha.

Poszłam na górę nadal bardzo dziwiłam się, że nikt nie zwrócił uwagi na moją-nie moją sukienkę. W sumie to dobrze, bo oszczędzili mi wymyślania kolejnej wymówki. Ubrałam czarne shorty i bluzkę na grubych ramiączkach z Jacka Daniells'a. Chloe poszła się opalać, Rob robił coś na laptopie a moja mama malowała paznokcie na okropny różowy kolor. Związałam włosy w koka i zabrałam się za robienie dwóch sałatek, przygotowywania steków i innych podobnych rzeczy. Co jakiś czas po kuchni przechodziła się moja matka, nachylała się nad jedzeniem, żeby dopatrzeć się błędu. Nie udało jej się. Zdążyłam ze wszystkim przed 05:00 pm. Poszłam się umyć ręce. I miałam jeszcze chwilę dla siebie przed rozpoczęciem grilla, w którym oczywiście musiałam brać udział.
Kiedy tak siedziałam na moim łóżku Doszłam do wniosku, że do cholery przecież Liam jest moim sąsiadem.

Co jeśli nadal nie będzie chciał ze mną rozmawiać albo wyda mnie przed matką? Chwila...dobra...ogar. On ma prawie 20 lat nie sądze, żeby chciał przyjść na sąsiedzką imprezę grillową.

Mój przyjaciel Rozsądek mnie uspokoił. Chwilę później zaczęli schodzić się sąsiedzi i z dworu przed otwarte okno słyszałam już rozmowy i witanie się jednych z drugimi. Zeszłam na dół i zaniosłam poncz do ogrodu. Odwróciłam się i zobaczyłam Liama ze swoim tatą, kiedy wchodzili przez bramkę. Zrobiło mi się słabo.

Liam wyglądał genialnie! Nie chodzi o same ciuchy, ale starannie ułożone włosy, przygryzioną wargę i stonowany wzrok przeczesujący cały ogród. Serce podeszło mi do gardła i dostałam gęsiej skórki kiedy zatrzymał na mnie wzrok. Wstrzymałam oddech. Bałam się, że się odezwie, ale martwiłam się też, że nic nie powie. Sama nie wiedziałam czego chcę. Liam szedł w moją stronę, ale moja mama zawołała mnie do siebie.
- Idę!
Sama nie wiem czy się cieszę, ale przynajmniej uniknęłam niezręcznej rozmowy o naszym porannym "spięciu". Mama przedstawiła mnie kilku sąsiadom, w tym panu Payne'owi. Zdaje się, że mieli o mnie dobre zdanie. Postanowiłam wrócić do domu i nie rzucać się w oczy Liamowi. Postanowiłam wejść bocznymi drzwiami i nagle usłyszałam za sobą stłumione przez rozmowy "Jess".

Nic nie słyszę...

Szłam nie oglądając się. Byłam już prawie przy drzwiach, kiedy poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Obróciłam się i zobaczyłam Liama, który popchnął mnie na ścianę i przytrzymał mi ręce za plecami.
- Nie unikaj mnie. Nigdy. Bo jak będę chciał to cię znajdę. Tak jak tutaj...jesteśmy sami i nikt nas nie widzi.

To fakt, byliśmy już poza widokiem innych. Stał tak blisko mnie, że mój oddech przyspieszył, a serce tłukło się w piersi.
- Puść mnie.
Na moje słowa ścisnął jeszcze mocniej moje nadgarstki. Syknęłam z bólu.
- Proszę puść mnie...- zmieniłam ton na bardziej błagalny, bo szczerze mówiąc bałam się trochę tej sytuacji.
Wypuścił moje ręce, patrzył na mnie, a jego zmarszczone brwi i zaciśnięte usta powoli się rozluźniały.
- Czemu nie chcesz ze mną rozmawiać?
- Byłeś na mnie rano zły, nie wiem dlaczego. Nie zrobiłam przecież nic złego, a ty nagle stałeś się taki oschły.
- Masz rację. - położył dłoń na karku. - Nie powinienem był tak reagować. Wybacz Jessie.
- Cóż...w porządku, ale jednak chciałabym wiedzieć dlaczego na mnie krzyknąłeś.
- Musimy o tym rozmawiać?
- Liam...powiedz mi tylko co takiego zrobiłam, że musiałeś podnieść głos.
- Zrobiłaś dokładnie to, co teraz. - powiedział szybko.- Pytasz mnie o rzeczy, o których po prostu nie chcę rozmawiać.- wyrzucił z siebie.
- Przepraszam, nie miałam zamiaru cię urazić.
- Wiem. Bolą cię te ręce?- wskazał na moje nadgarstki, które pocierałam dłońmi.
- Eee...nie. Zawsze tak robię kiedy się stresuję.
- Mmm...-zamruczał- podoba mi się to, że się przy mnie denerwujesz.
- Nie chodzi o ciebie...tylko o naszą rozmowę. - zrobiłam się czerwona.
- Masz ochotę do mnie wpaść? No wiesz...uwolnić się z tego party 40+.
- Hmm...w sumie to okay.
- Chodź.

Liam obiął mnie ramieniem, poprowadził w stronę mojej mamy, po czym opuścił dłoń niżej do mojego łokcia i pchnął mnie lekko do przodu.
- Mamo moge iść z Liamem do jego domu?
Moja mama zmierzyła mnie i jego wzrokiem.
- Czemu nie chcecie zostać tutaj?
- Jess chciała zobaczyć mojego psa, przy okazji pokażę jej dom...- wtrącił Liam.
Patrzyła na nas niepewnie, ale w końcu powiedziała ciężko:
- W porządku, ale pamiętaj, że ona              jeszcze nie jest pełnoletnia i znacie się dwa tygodnie. Zrozumiano?

Cholera mamo!

Zgromiłam ją wzrokiem...a Liam pokiwał głową z szerokim uśmiechem.
Wyszliśmy z mojego ogrodu i szliśmy do jego domu.
- Twoja mama się bardzo o ciebie martwi. -powiedział z rozbawieniem.
- Niee...proszę, udawajmy, że tego nie powiedziała!
- Okay, ale nie dziwię jej się, bo jesteś na prawdę seksowna i piękna.

Moja twarz oblała się purpurą, ale na moje szczęście odwrócił się ode mnie, żeby otworzyć drzwi. Wpuścił mnie pierwszą i klepnął delikatnie mój tyłek, kiedy do mijałam w progu.
- Co chciałabyś porobić?
- Nie wiem, a na co ty masz ochotę?- spojrzał na mnie i wymownie ruszył brwiami. - Okay, więc co robisz jak jesteś w domu?
- Gram albo ćwiczę. - powiedział, wchodząc po schodach.
- Więc możemy w coś zagrać.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Serio?- kiwnęłam głową. - Dobra, to może Fifa?
Kiwnęłam głową i usiadłam na jego miękkim łóżku. Przez chwilę zastanowiłam się ile erotycznych godzin przetrwało. Wzdrygnęłam się lekko. Liam załączył konsolę PS4, włożył płytę "Fifa15" i podał mi pada.
- Mam pomysł. Niech wygrany będzie mógł zadać przegranemu jakieś zadanie!
- Dobrze. Ale w grę nie wchodzi seks ani temu podobne rzeczy.
- W porządku, chociaż byłoby mi to na rękę, bo oboje wiemy, że przegrasz.- puścił mi oko.
Kaszlnęłam urażona i skupiłam się na wybieraniu dobrej drużyny.

- Liam...ten pad nie działa.
Spojrzał na mnie z rozbawieniem.
- To może najpierw go włącz.- ok...zrobiłam się purpurowa- To będzie prostsze niż myślałem.
- Nie nabijaj się ze mnie!- klepnęłam go w ramie.
Grałam jako Manchester City, a on był Liverpoolem. W trakcie meczu dostałam masę wskazówek co mam robić, ale i tam nie za bardzo szło mi ich stosowanie. Wynik wynosił 10:02, z czego jeden goal strzelił samobójczo, żeby mi "trochę pomóc".
- Więc...tak jak już powiedziałem - wygrałem! - uniósł ręce do góry i rzucił padem na tył łóżka. - Mam prawo zadać ci zadanie.
Kiwnęłam głową.

W sumie to co ja sobie wyobrażałam? Że z nim wygram? Chciałam wyjść na pewną siebie a prawda jest taka, że ledwo pamiętam, który przycisk jest do czego.

- Za zadnie, chcę, żebyś opowiedziała mi jak doszło do tego, że obciągnęłaś komuś ręką.
- O nie...prosze tylko nie to. Wymyśl coś innego. - pokręcił głową, a ja przewróciłam oczami i odetchnęłam ciężko. - To dla mnie na prawdę trudne...
- Zaufaj mi. Nikt się o tym nie dowie.- powiedział miękko.
Patrzyłam na niego nieufnie, ale w końcu zebrałam się w sobie.
- No więc okay. Kiedy miałam 15 lat miałam chłopaka...Nie lubie o tym rozmawiać.- jego spojrzenie mówiło, żebym kontynuowała.- Przyszedł do mnie kiedy byłam sama w domu. To był dość niepoważny związek, bo byłam nim jedynie zauroczona. Zaczęliśmy się całować i wtedy on zaproponował, żebym mu to zrobiła.- zatrzymałam się na chwilę.- Nie chciałam, ale on ponaglał, aż w końcu położył mnie siłą na kanapie, przytrzymał ręce i odpiął swoje spodnie. Położył moją dłoń sobie...- urwałam- Przepraszam.
- W porządku. Nie musisz mówić dalej. Powiedziałaś komuś co ten chuj ci zrobił?
- N..nie. - powiedziałam cicho. Było mi wstyd.
- Przecież to jest molestowanie. Ten kretyn powinien dostać zakaz zbliżania się do ciebie.
Liam przysunął się bliżej i złapał moją dłoń. Poczułam jak fala dziwnej energii przechodzi całe moje ciało. Jego dłonie były duże, ciepłe i takie przyjemne.
- Dlatego nie chciałam, żebyś trzymał mnie za nadgarstki. Od razu przypomniał mi się on.
- Nie wiedziałem..tak jak nie spodziewałem się takich okoliczności twojego obciągania mu.
Kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się do niego. Był teraz taki troskliwy i delikatny.
- Chcesz może trochę piwa?- zapytał.
- Mhm, chętnie.
Zdjął swoją dłoń z mojej...ohh. I zeszliśmy na dół do kuchni. Liam otworzył lodówkę i wyjął z niej dwie butelki piwa.
- Sam nie wiem, czy ci ją dać...zauważyłem, że źle znosisz alkohol.- uśmiechnął się szeroko, a ja przewróciłam oczami.
Weszliśmy do salonu.
Stała tam duża kanapa, fotel i parę na prawdę ładnych, drewnianych mebli. Na ścianach wisiało kilka zdjęć i obraz.
Usiedliśmy na kanapie.
- Luke pisał mi, że jest dosłownie "oczarowany" Samem.- zaśmiał się Liam.
- Wiem, bo Sam też opowiadał mi o wieczorze z Luke'iem. Muszę przyznać, że szybko im poszło.- pokiwałam głową z uśmiechem.
Piliśmy powoli z butelek, a Liam i tak co chwilę upominał mnie, żebym zwolniła. Matko, nie mam 16 lat!
- Jesteś głodna?- zapytał po chwili ciszy.
- Nie..nie bardzo.
- Trudno, ale zrobię nam coś na kolację.

To po cholere pytasz? Ciekawe co to będzie...płatki? Jajecznica?

Liam powoli wstał i wyjął parę warzyw z lodówki, patelnię i zabrał się do robienia jakiegoś dania. Usiadłam przy stole i patrzyłam jak sprawnie porusza się po kuchni w skupieniu i z uśmiechem.
- Mogę pomóc.
-Nie, nie trzeba.- powiedział miło.- Ale daj talerze i jakieś widelce.- wskazał na szafkę po lewej stronie.
Przygotowanie stołu zajęło mi parę minut, a chwilę potem stała na nim pysznie pachnąca kolacja.

MASTERCHEF  by: Jess ^-^

------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że to tyle trwało, ale ostatnie tygodnie były dla mnie trudne. Zginęła moja koleżanka i nie mogłam się zebrać do skończenia rozdziału :c / Spring :)






niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 8

Stałam pod prysznicem a ciepła woda koiła moje nerwy. Próbowałam zapomnieć o wszystkim, ale ciągle zadawałam sobie pytanie, czy "LIAM", który wysłał jej tą wiadomość to właśnie ten Liam. Moja ciekawość nie dała za wygraną. Zakręciłam wodę, wytarłam się i ubrałam piżamę, po czym poszłam do pokoju Chloe. Właśnie miała wychodzić, ale udało mi się ją zatrzymać na chwilę.
- Eh, Chlo mogę mieć pytanie?
- Ta, ale szybko, bo się spieszę.    
- Jak podawałam ci telefon zobaczyłam, że dostałaś wiadomość od jakiegoś Liama.
- No...tak a czemu? -spytała wyraźnie zdziwiona.
- Czy...czy to był ten Liam? - wskazałam przez okno w stronę  jego domu i cała oblałam się rumieńcem.
- Nie no co ty! Nawet go nie znam - zaśmiała się. - Mogę już iść?
- Tak jasne i zapomnij, że cię o to spytałam.
Pocałowała mnie w policzek i zeszła na dół. Było mi głupio, że ją o to spytałam. Trudno. Weszłam do pokoju i rzuciłam niepewne spojrzenie w kierunku balkonu w nadziei, że go tam zobaczę. Zobaczyłam jego cień, jak podchodzi do okna. Zbliżyłam się do drzwi, ale on nie wyszedł...po prostu zasłonił rolety

Oczywiście.

Położyłam się na łóżku i włączyłam MacBooka żeby pooglądać jakiś film. Nagle mój telefon zawibrował. Odblokowałam go i zobaczyłam sms'a od nieznanego numeru;                                            
? - Hej to ja Tom. Miałabyś ochotę jutro gdzieś wyjść? :)
Ja - Jutro pracuję i nie dam rady nigdzie wyjść.                                          
Tom - Oh, szkoda. To może innym razem. Śpij dobrze ☆
Ja - Dobranoc :)

A może powinnam była się zgodzić? Wydaje się być serio fajny...cóż teraz i tak już za późno.


Obejrzałam sobie Dary Anioła, po raz setny i poszłam spać.
W środku nocy obudził mnie hałas. Ale kiedy wyszłam z pokoju zobaczyłam, że to tylko Chloe wróciła do domu. Przywitała mnie bardzo zmęczonym uśmiechem, a ja wróciłam do łóżka. Przez resztę nocy nie umiałam spać. Czekałam tylko aż zadzwoni mój budzik i będę mogła zacząć swoje przygotowania do pracy. Kiedy zapadłam w lekki sen, jak na ironię mój budzik zadzwonił. Wstałam, przygotowałam się i zeszłam na dół zaczekać na Sama. On jak zawsze lekko spóźniony i jak zawsze uśmiechnięty podjechał pod mój dom. Przytulił mnie mocno i pojechaliśmy w stronę plaży. Dzisiejszy dzień był dość spokojny i praca szła nam łatwo, aż do momentu kiedy przyszedł Liam.
-Hej Jess.
-Cześć.-uśmiechnęłam się profesjonalnie.
-Proszę koktajl z mango.
Zabrałam się do przygotowywania napoju.
- Chcesz jakiś napis na twoim kubku? - zapytałam sucho.
- Tak "Wybacz mi, to co wtedy powiedziałem. Jestem złym kutasem".

Oh...nie uśmiechaj się!

- Okay. - napisałam i podałam mu koktajl
- Lou i Harry robią dzisiaj imprezę i jesteś zaproszona. Można przyprowadzić osobę towarzyszącą, więc... - urwał.
- To świetnie! Sam na pewno chciałby was poznać. - klasnęłam w ręce.
- Ee okay. Wyślę ci wiadomość z adresem i godziną. I mam nadzieję, że lubisz mango.
Zostawił pieniądze, odwrócił się i wyszedł. Patrzyłam przez chwilę na kubek z napisem i zastanawiałam czy dobrze to rozegrałam.
- Hej Sam, chciałbyś iść dzisiaj ze mną wieczorem na imprezę?
- Wow jasne! A Luke tam będzie?
- Na sto procent. - zaśmiałam się.
- Szczegóły napisze mi Liam, a później ci je prześlę.
- Luzik. Przyjadę po ciebie skuterem. W razie czego można go tam zostawić przez noc, nic mu się nie stanie.
- Kochany jesteś.
- Wiem o tym. - puścił mi oczko.
Z zaplecza wychylił się nasz szef i zawołał nas, żebyśmy odebrali zapłatę za  godziny w tym tygodniu. Nie było to dużo kasy, ale jednak coś. Po długim namawianiu Sama, przyjął pieniądze za paliwo i odwiózł mnie do domu. Powiedziałam mamie, że idę dzisiaj na imprezę urodzinową do Lottie i że wrócę późno, niespecjalnie pytając ją o        pozwolenie. Z resztą ona od pewnego czasu jest tak zahipnotyzowana Rob'em, że nie bardzo zwraca uwagę na to, co robię. Nie żeby mi to przeszkadzało. Poszłam do pokoju i zaczęłam gorączkowo przeszukiwać szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Zdecydowałam się  na czarną, krótką spódniczkę, koszulę na ramiączkach, którą włożyłam do spódniczki i czerwone czółenka. Poszłam wziąć prysznic i kiedy wyszłam zobaczyłam wiadomość od Liama;
Liam - Do zobaczenia na HighBeach o 8.pm :) ubierz się ładnie, czekam xx

Przesłałam informacje do Sama i wyszłam z łazienki. Z dołu usłyszałam wołanie mamy na obiad, więc wskoczyłam w dresy i zeszłam do kuchni. Makaron, jak na zdolności mojej matki był na prawdę dobry. Odpowiedziałam na ich pytania odnośnie pracy, znajomych i wróciłam szykować się do wyjścia. Zafarbowałam końcówki na granatowo i pomalowałam paznokcie. Nie spieszyłam się z niczym, bo miałam sporo czasu. Co chwilę zerkałam w stronę okna, ale Liama tam nie było.
Była 07:00pm.
Siedziałam na łóżku prawie gotowa do wyjścia i czekałam na Sama. Zobaczyłam, że Liam zaczął krzątać się po swoim pokoju. Widziałam jak wciąga na swoje szczupłe nogi jasne jeansy i jak wkłada ciemną koszulkę, która idealnie eksponowała jego mięśnie. Na koniec ułożył sobie włosy i psiknął się perfumem, ale nie widziałam jakiej marki. Otworzył okno i wyszedł na zewnątrz zapalić. Obniżyłam się na łóżku, tak, żeby mnie nie widział i napawałam się widokiem tego pięknego człowieka. Nagle zadzwonił Sam.
- Halo?
- Będę po ciebie za 20 minut okay?
- Tak, czekam.
Pożegnał się i odłożył słuchawkę. Na prawdę go lubiłam. To taka miła i kochana osoba - zupełne przeciwieństwo Pana Pieprzę Każdą. Zastanawiałam się co jest w Liamie takiego, że nie mogę przestać o nim myśleć...
Minuty szybko mijały i nagle była już 7:30pm.
Usłyszałam znajomy dźwięk tlaksonu skutera i zbiegłam na dół, rzucając szybkie "cześć. do jutra!!". Sam wyglądał przeuroczo w niebieskiej koszuli w kwiatki. Usiadłam za nim i pojechaliśmy na miejsce.
Zanim znaleźliśmy to miejsce i "zaparkowaliśmy" skuter było paręnaście minut po ósmej.
Impreza była w dwupiętrowym drewnianym  domku z dużym patio i wyjściem prosto na plażę. Już ze znacznej odległości było słychać muzykę i bawiących się ludzi.
Weszliśmy do środka i od razu podbiegł do nas Harry. Przedstawiłam mu Sama, porozmawialiśmy chwilę, po czym Hazz przeprosił nas i poszedł przywitać kolejne osoby. Rozejrzałam się dookoła. Było dużo ludzi, znałam tylko kilka osób, więc jak najszybciej chciałam znaleźć Lottie i Tori. Natknęłam się wzrokiem na Luke'a. Delikatnie pchnęłam Sama łokciem.
- Patrz to on. - dyskretnie wskazałam palcem.
- Kurwa, rzeczywiście! Jak wyglądam?
- Wyglądasz bardzo dobrze. - zaśmiałam się - Idź do niego.
- Okej...to idę...
Uśmiechnęliśmy się do siebie i po chwili stałam już sama między tym tłumem. Poszłam do kuchni po drinka. Nalałam sobie trochę wódki do plastikowego kubka i zalałam ją colą. Omal nie oblałam się nim, kiedy usłyszałam za sobą głos Liama
- Witaj Jess.
                     
Czy to do mnie? Tak do ciebie kretynko!

- Cześć. - odwróciłam się i powiedziałam to tak spokojnie jak umiałam.
- Czekałem tylko aż twój chłopak odejdzie od ciebie. Musimy pogadać.
- Ee...jasne, ale o czym chcesz rozmawiać?
- Chciałem cię przeprosić za tą akcję...nie miałem niczego złego na myśli.
Upiłam szybko dużego łyka.
- Rozumiem, w porządku...
- To dobrze. - uśmiechnął się z ulgą - Chcesz zatańczyć?
- Tak tylko najpierw dokończe drinka.
Zabrał kubek z mojej ręki, wypił zawartość na raz, złapał mnie za rękę i pociągnął na parkiet. Weszliśmy akurat na początek "Teenage Dream"    
Liam poprowadził mnie w środek tłumu i złapał w talii. Wciągnęłam brzuch. Zaczęliśmy tańczyć w rytm Katy śpiewającej z głośników. Jego kciuki zataczały małe kółka na moich biodrach, jego usta były lekko rozchylone i pachniał tak odurzająco pięknie, że moje nogi miękły pode mną. W pewnym momencie przesunął dłoń na mój tyłek i przycisnął mnie do siebie, tak, że nasze nosy prawie się stykały, a my skrzyżowaliśmy spojrzenia. Moje ciało płonęło czując go tak blisko a mój oddech  stał się niewiarygodnie szybki. Liam nachylił się i szepnął do mojego ucha:
- Chciałbym cię pieprzyć i to zaraz.

Moje ciało rozpłynęło się a serce podeszło do gardła. Przełknęłam ślinę i zamrugałam kilka razy. Co miałam mu odpowiedzieć?
Liam odsunął się kawałeczek i spojrzał na mnie, czułam jak moja twarz robi się purpurowa.
-Ale nie martw się nie zrobię tego bez twojej zgody. Pójdę nam po coś do picia.
Kiwnęłam głową a on pocałował mnie słodko w policzek i poszedł do kuchni.
Policzek zaczął mnie mrowić a moje serce biło jak szalone. W głowie miałam tylko jedno pytanie: Czy on mówił to na prawdę?

Po paru minutach Liam wrócił z dwoma kubkami w rękach.
- Proszę, cola dla ciebie.
- Cola? Nie traktuj mnie jak dziecko, jestem pełnoletnia.
- Spokojnie, jest tam trochę wódki. Po prostu nie chcę, żebyś mi tu spawiowała. - zaśmiał się a jego cudowne, orzechowe oczy świdrowały mnie na wskroś.
Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się.
Nagle podbiegł do nas Niall i powiedział, że w jadalni robią shoty. Poszliśmy za nim i zobaczyliśmy dużo osób, stojących wokół stołu. Zayn leżał na stole a Lottie klęczała obok niego. Luke rozlał wódkę      wzdłuż jego torsu i brzucha i włożył mu kawałek limonki do ust.
Widziałam takie rzeczy na filmach, ale nigdy tego nie robiłam.  
Lottie zaczęła zlizywać wódkę z ciała Zayna. Robiła to tak zmysłowo i delikatnie, że jego mięśnie napinały się pod jej językiem. Później wyjęła limonkę z jego ust, pocałowała go i zjadła owoc. Wszyscy zaczęli gwizdać i krzyczeć. Następnie było kilka innych par, w tym Niall i jakaś dziewczyna, której nie znam. Liam złapał mnie za łokieć.
- Chcesz iść?
- Ja nie jestem pewna czy potrafię to robić...
- Nie będziesz musiała nic robić, tylko położysz się na stole. - przesunął dłonią po moim policzku - Kiedyś musi byś ten pierwszy raz.
- Okay, mogę spróbować.
- Widzę, że po alkocholu robisz się odeażniejsza. Zapamiętam to sobie. Tylko zdejmij bluzkę.
Zrobiłam to, weszłam za nim na stół i położyłam się na nim i czekałam aż Luke wyleje na moje ciało wódkę.
Wciągnęłam brzuch, kiedy spływała na niego zimna ciecz i wzięłam do ust kawałek limonki.
Liam odłożył na bok moją bluzkę i przez sekundę nieruchomo mi się przyglądał. Nachylił się nade mną i położył usta tuż pod pępkiem. Przeciągnął język dalej i zamoczył go w moim pępku. Moje ciało naprężyło się pod tym delikatnym dotykiem, a ja przymknęłam oczy. Przesunął język wzdłuż mojego brzucha i zatrzymał go na mostku. Wyjął mi limonkę z ust i zjadł ją. Podał mi rękę, żebym się podniosła i podał mi bluzkę, a ja ubrałam ją. Zeszliśmy ze stołu w towarzystwie krzyków i gwizdów, a Lou i Hazz podeszli do nas.
- Chcielibyście zostać tu spać? - spytał dość wstawiony Louie.    

- Myślę, że to dobry pomysł, bo nikt nie da rady samodzielnie dotrzeć do domu. - odpowiedział Liam.
Harry poklepał go po ramieniu, chwycił Lou za rękę i poszli razem do łazienki.
- Powinnam uprzedzić Sama. - stwierdziłam
- Aaah no tak twój nowy chłopak powinien wiedzieć, że zostajesz tu na noc i to ze mną. Chociaż przez cały czas jakoś średnio się tobą interesował.
- Słuchaj Sam nie jest moim chłopakiem, tylko przyjacielem, jasne? Do tego jest gejem i podoba mu się Luke.
- Czemu wcześniej mi nie powiedziałaś? - zapytał z gniewem.
- Bo chciałam zobaczyć co zrobisz, żebym o nim zapomniała i skoncentrowała się tylko na tobie. - na moje słowa zmrużył oczy.
- Podeszłaś mnie...przez cały wieczór nie uprawiałem seksu, żeby być z tobą i nie dopuścić go do ciebie...a on jest gejem. Czuję się jak kretyn!
- Dlaczego nie chciałeś go do mnie dopuścić? To chyba moja sprawa kto będzie mnie dotykał.
- Jesteś wstawiona, a on mógłby to wykorzystać i cię przelecieć. - zmarszczyłam brwi. - A uważam, że on nie byłby odpowiednią osobą na twój pierwszy raz.      
- Słucham? Ja nie wybieram ci dziewczyn, które możesz rżąć, a których nie, więc nie wtrącaj się w te sprawy, bo jeśli będę chciała z kimś pójść do łóżka to pójdę! A teraz wybacz, ale idę poszukać Sama.

Poszłam w kierunku kuchni, żeby tam rozejrzeć się tam za nim. Znalezienie go zajęło mi kilka minut, ale w końcu zobaczyłam go siedzącego na kolanach Luke'a. Całowali się siedząc na kanapie na patio, trzymając w rękach drinki. Chrząknęłam delikatnie.
- Umm...Sam, czy chciałbyś tu dzisiaj przenocować a rano wrócić do domu?
- Hej Jess. - powiedział oderwany od jego ust Luke.
- Cześć. - odpowiedziałam przyjaźnie.
- Jeśli to możliwe to pewnie, że chcę zostać - powiedział rozpromieniony Sam.
- Okay i mam nadzieję, że nie gniewacie się, że wam przeszkodziłam. - uśmiechnęłam się niewinnie.
- Jasne, że nie. Jeszcze raz wielkie dzięki za to wszystko.
Sam ścisnął moją rękę i znów zwrócił swoją uwagę na Luke'a.
Poszłam zrobić sobie drinka i chwiejnym krokiem wyszłam z powrotem na dwór. Zastałam tam Liama i o dziwo bez żadnej dziewczyny.
- Jess nie powinnaś już pić tego drinka, to za dużo. - upomniał mnie.
- Mam ochotę się dzisiaj porządnie napić!
- Odłóż go.                                
- Bo co? - zachichotałam, a on spojrzał na mnie groźnie. - Dobrze mamo...
Odstawiłam kubek i zerknęłam na telefon, była 01:27am. Pijani ludzie powoli opuszczali dom, zabierając ze sobą tych, którzy sami nie dawali rady. Poczułam się strasznie senna i zrobiło mi się niedobrze. - Liam...ja muszę gdzieś usiąść, bo zaraz puszczę pawia...
On chwycił mnie w talii i prowadził do kanapy, a ja osunęłam się na jego ręce. Trzymał mnie mocno, tak, żebym nie upadła, po czym położył mnie na sofie. Na wpół zamkniętymi oczami widziałam Lou i Harrego krzątających się żeby, choć trochę ogarnąć bałagan. Luke i Sam przyszli powiedzieć "dobranoc" i oboje mocno wstawieni poszli do sypialni na dole. Wszyscy goście już wyszli więc zrobiło się całkiem cicho. Prawie zasnęłam na kanapie, ale wtedy poczułam, że ktoś mnie dotyka. Przebudziłam się.  To był Liam
- Shhhh...- szepnął delikatnie.
Nie protestowałam i dałam mu się podnieść. Jedną ręką podtrzymywał moje plecy, a drugą nogi. Wtuliłam twarz w jego tors i zamknęłam oczy, a on zaniósł mnie do jednej z sypialni na górze.



Kiedy się obudziłam  była 10:47am.
Rozejrzałam się zdezorientowana i chwilę zajęło mi pozbieranie myśli i dotarcie do tego co tu robię...Miałam na sobie tylko majtki i stanik. Zaniepokojona zaczęłam szukać wzrokiem moich ubrań i zobaczyłam, że leżą na krześle razem z rzeczami Liama, ale jego nie było w tym pokoju. Potrząsnęłam głową, miałam okropnego kaca. Na łóżku, po mojej lewej stronie leżała karteczka: "Awaryjna sukienka wisi na drzwiach ~ Liam".
Przede mną wisiała lekka, czarno-biała sukienka. Zastanawiało mnie dlaczego jestem rozebrana i czyja to sukienka. Miałam nadzieję, że nie zrobiłam niczego głupiego, kiedy byłam pijana. Wstałam z łóżka, żeby się ubrać i w tym samym czasie drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł Liam. Miał mokre włosy i ręcznik owinięty na biodrach.

FOTKA Z IMPREZY:



------------------------------------------------------------------------------------
Od teraz pod każdym rozdziałem będę wstawiać zdjęcie nawiązujące do zdarzeń z tego rozdziału. ~ Spring :)