Przez parę kolejnych dni siedziałam w pokoju i oglądałam filmy na laptopie. Nie miałam ochoty robić nic innego, ale to chyba za bardzo przeszkadzało mojej matce.
-Jessie!
Udaję, że nie słyszę..
-Jessico Avalon Green czy możesz sie do cholery odezwać?!
-Uhh...tak?
-Zejdź na dół w tej chwili!
Wstałam z łóżka, włożyłam kapcie i powoli zeszłam do salonu.
Na kanapie siedziała moja mama a obok niej Robert robił coś na telefonie.
-Właśnie to masz zamiar robić resztę wakacji? Siedzieć w łóżku, jeść albo oglądać telewizję?
-O co ci chodzi? - zapytałam od niechcenia.
-O to, że najpierw nic nie robisz a później marudzisz, że jesteś gruba. Zajmij się czymś.
Ała.
-I co mam robić?
Nagle Robert odezwał się w najgorszej chwili.
-Mój kolega szuka kogoś do pracy w Coffie Heaven obok plaży. Moge do niego zadzwonić jeśli chcesz.
Chciałam się odezwać, ale nie zdążyłam, bo moja mama mnie wyprzedziła.
-Zadzwoń.
Kiedy odłożył telefon, powiedział mi, że jutro o 12:00 mam tam pójść na rozmowę wstępną.
Super, kurwa super.
-Pójde na góre się przygotować.
Weszłam do pokoju i usiadłam na balkonie, żeby napisać coś w rodzaju CV.
Mój telefon zawibrował. Odblokowałam go i zobaczyłam sms'a od nieznanego numeru.
?- Hej, wyglądasz seksownie kiedy gryziesz ten ołówek.
Rozejrzałam się i zobaczyłam Liama stojącego na balkonie po przeciwnej stronie tego wielkiego drzewa.
Uśmiechał się chytro i machał telefonem.
Spuściłam wzrok w komórke.
Ja - Wiesz, że podglądanie jest karalne?
Liam - Stoję tylko na własnym balkonie.
Ja - Nieważne.
Liam - Możemy pogadać jak ludzie?
Spojrzałam na niego a on usiadł na barierce i patrzył się na mnie. Podeszłam kawałek bliżej.
- Z tego co się orientuję mamy lipiec, a w tym czasie nie robi się prac domowych - zaśmiał się.
- To rzeczy na rozmowę kwalifikacyjną o pracę - wymamrotałam.
- Wow, nie ma to jak letnia charówa.
Działasz mi na nerwy...
- Gdzie będziesz pracować?
- W Coffie Heaven gdzieś koło plaży.
-Wiesz gdzie to jest? - pokręciłam głową - Mogę cię podrzucić, jade jutro poserfować. Mają być fale.
- No nie wiem, nie wiem. - uniosłam brwi - Nie wyglądasz na dobrego kierowcę.
- Dobra, nie to nie. Idź sobie z buta.
- Czekaj. Okej. Zaczynam o 12:00.
- Wyjdź przed dom tak za piętnaście.
- Dobra, a teraz wróce do środka napisać to CV.
- To na razie, do jutra.
Obrócił się i zeskoczył z barierki.
Usiadłam przy biurku i napisałam kilka z dupy wziętych zdań, o sobie i dlaczego chcę mieć tą prace.
Rano włożyłam lekką sukienkę i popatrzyłam na zegarek.
Fuck 11:50
Zbiegłam na dół, chwyciłam buty na koturnie i rzuciłam szybkie
-Wychodzę!
Przed domem stało już czarne terenowe auto z włączonym silnikiem.
Otworzyłam drzwi samochodu i wskoczyłam do środka.
Liam miał na sobie koszulke bez rękawów z logo Malibu Beach, jeansowe spodenki i okulary przeciwsłoneczne.
- Oddałem ci już bluzę...zegarek też chcesz? - zapytał złośliwie.
- Hej. Przeprzaszam, tak? Nie zauważyłam, jedźmy już.
Ruszyliśmy w stronę plaży.
Po drodze kilka razy upomniałam go żeby patrzył gdzie jeździ, bo serio, nie mam pojęcia jak on zdał na to prawo jazdy.
- Przysięgam, że zaraz wyrzuce cię z tego auta, jak nie przestaniesz marudzić!
Po paru minutach byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu na przeciwko Coffie Heaven zaraz obok wejścia na plaże.
- Dzięki za...to.
- Spoko jakby coś to jestem w wodzie - uśmiechnął się i skręcił w lewo, żeby poszukać wolnego parkingu.
Podeszłam do lady. Stał tam chłopak na oko w moim wieku.
- Hej, jestem Jessica. Mam dzisiaj rozmowe o pracę.
- Siemka, nazywam sie Sam. Zaraz zawołam szefa. - zniknął na chwile za drzwiami do biura kierownika - Powiedział, żebyś weszła. Powodzenia.
-Dzięki - uśmiechnęłam się.
Przy biurku siedział facet po trzydziesctce w koszuli z krótkim rękawem, do której przyczepiona była plakietka z napisem "Rick". Zadał mi kilka pytań, przeczytał moje CV i uśmiechnął sie.
- Zostajesz przyjęta, będziesz pracowała w poniedziałki, wtorki i środy od 9:30 do 14:00 przez następny miesiąc a później zobaczymy ok?
- Tak. - kiwnęłam głową.
- Do zobaczenia.
- Do widzenia.
Wyszłam w pokoju i znalazłam wzrokiem Sama. Podszedł do mnie.
- I jak?
- Wygląda na to, że będziemy razem pracować od poniedziałku.
- Wow, to super! Przepraszam, pogadałbym jeszcze chwilę z tobą, ale jest dużo ludzi.
- Jasne. Leć, zobaczymy się w poniedziałek.
Wyszłam na zewnątrz. Nie bardzo wiedziałam co mam teraz zrobić. Poszłam na plażę się przejść.
Była dość mała. Od reszty brzegu odgradzały ją kamienie a z drugiej strony drzewa.
Spojrzałam na wodę i przebiegłam wzrokiem po pływających ludziach i serferach. Kiedy zmrużyłam trochę oczy zobaczyłam, że jeden z nich to Liam.
Dobrze trzymał się na desce i brał nawet największe fale.
Po chwili zobaczył, że stoję na brzegu i zachwiał się tak, że myślałam, że spadnie, ale odzyskał równowagę.
Przypłynął do brzegu, podbiegł i ochlapał mnie.
Po jego ciele spływały krople wody a jego mięśnie były wyraźnie wypracowane. Odgarnął włosy z czoła i odezwał się zdyszany.
- "Wiesz, że podglądanie jest karalne?" - zaśmiał się.
- Po prostu stałam na plaży. - uśmiechnęłam się do niego, a on pokręcił głową.
- Przyjęli cię do pracy?
- Tak, zaczynam w poniedziałek.
- Aaa...właśnie! Gadałem wcześniej z Lukiem i dziewczynami i dzisiaj wieczorem jedziemy tu na plaże, żeby właściwie zacząć wakacje. Wbijasz?
- Tak ale nie mam jak jechać...no chyba że...
- Spoko, zawsze jedziemy jednym albo dwoma autami. Zabierzemy cie.
- Okej. - uśmiechnęłam się szeroko.
- Odniosę tylko deskę i pojedziemy z powrotem.
Podszedł do schowka, przy którym podał rękę ciemnoskóremu facetowi i zostawił ją tam.
- Możemy już iść?
- Tak. Właściwie to znasz chyba każdą osobę w tym mieście. - spojrzałam na niego do góry
- Bez przesady, ale mieszkam tu całe życie więc jakoś tak wyszło.
Kiedy byliśmy już przy samochodzie otworzył drzwi i wyjął fajki i zapalniczkę.
- Zaczekaj chwilę. Potrzebuję jednego.
Skinęłam głową i patrzyłam jak wkłada papierosa do ust, po przeciwnej stronie jego kolczyka. Zapalił go i zaciągnął się dymem, który wypuścił do góry.
- Um...mogę?
- Chcesz moją fajke?
- Pociągne tylko raz.
Podał mi papierosa. Paliłam już kiedyś, ale tym razem chciałam zaciągnąć się na prawdę mocno. Kiedy to zrobiłam zaczęłam kaszleć a Liam stał i śmiał się.
- Haha profesjonalnie. Nawet ja nie umiem się tak zaciągać. Daj mi to zanim się coś sobie zrobisz.
Poczułam jak staję się czerwona i nadal czułam dym w swoich płucach i gardle.
Wsiadłam do samochodu i poczekałam tam, aż Liam dopali do końca. Wszedł do środka i ruszyliśmy.
Przez całą drogę uśmiechał się i starał się stłumić śmiech.
Kiedy wychodziłam już z auta rzuciłam mu "Dzieki, do później" a on widocznie nie umiał już powstrzymać komentarza.
- Wiesz, że ją obśliniłaś? To tak jakbyśmy się całowali. - uśmiechnął się szeroko, a w jego oczach coś błysnęło.
Strzeliłam facepalma i zamknęłam drzwi od samochodu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej :) Jak się podoba? Następny rozdział, dużo dłuższy już się produkuje.
Aaa..no i jeszcze raz spóźnione wszystkiego najlepszego dla mojej koleżanki i czytelniczki Klary <3
A teraz kolejna prośba: PROSZĘ WAS O JAKIEKOLWIEK KOMENTARZE / Spring :)
-Jessie!
Udaję, że nie słyszę..
-Jessico Avalon Green czy możesz sie do cholery odezwać?!
-Uhh...tak?
-Zejdź na dół w tej chwili!
Wstałam z łóżka, włożyłam kapcie i powoli zeszłam do salonu.
Na kanapie siedziała moja mama a obok niej Robert robił coś na telefonie.
-Właśnie to masz zamiar robić resztę wakacji? Siedzieć w łóżku, jeść albo oglądać telewizję?
-O co ci chodzi? - zapytałam od niechcenia.
-O to, że najpierw nic nie robisz a później marudzisz, że jesteś gruba. Zajmij się czymś.
Ała.
-I co mam robić?
Nagle Robert odezwał się w najgorszej chwili.
-Mój kolega szuka kogoś do pracy w Coffie Heaven obok plaży. Moge do niego zadzwonić jeśli chcesz.
Chciałam się odezwać, ale nie zdążyłam, bo moja mama mnie wyprzedziła.
-Zadzwoń.
Kiedy odłożył telefon, powiedział mi, że jutro o 12:00 mam tam pójść na rozmowę wstępną.
Super, kurwa super.
-Pójde na góre się przygotować.
Weszłam do pokoju i usiadłam na balkonie, żeby napisać coś w rodzaju CV.
Mój telefon zawibrował. Odblokowałam go i zobaczyłam sms'a od nieznanego numeru.
?- Hej, wyglądasz seksownie kiedy gryziesz ten ołówek.
Rozejrzałam się i zobaczyłam Liama stojącego na balkonie po przeciwnej stronie tego wielkiego drzewa.
Uśmiechał się chytro i machał telefonem.
Spuściłam wzrok w komórke.
Ja - Wiesz, że podglądanie jest karalne?
Liam - Stoję tylko na własnym balkonie.
Ja - Nieważne.
Liam - Możemy pogadać jak ludzie?
Spojrzałam na niego a on usiadł na barierce i patrzył się na mnie. Podeszłam kawałek bliżej.
- Z tego co się orientuję mamy lipiec, a w tym czasie nie robi się prac domowych - zaśmiał się.
- To rzeczy na rozmowę kwalifikacyjną o pracę - wymamrotałam.
- Wow, nie ma to jak letnia charówa.
Działasz mi na nerwy...
- Gdzie będziesz pracować?
- W Coffie Heaven gdzieś koło plaży.
-Wiesz gdzie to jest? - pokręciłam głową - Mogę cię podrzucić, jade jutro poserfować. Mają być fale.
- No nie wiem, nie wiem. - uniosłam brwi - Nie wyglądasz na dobrego kierowcę.
- Dobra, nie to nie. Idź sobie z buta.
- Czekaj. Okej. Zaczynam o 12:00.
- Wyjdź przed dom tak za piętnaście.
- Dobra, a teraz wróce do środka napisać to CV.
- To na razie, do jutra.
Obrócił się i zeskoczył z barierki.
Usiadłam przy biurku i napisałam kilka z dupy wziętych zdań, o sobie i dlaczego chcę mieć tą prace.
Rano włożyłam lekką sukienkę i popatrzyłam na zegarek.
Fuck 11:50
Zbiegłam na dół, chwyciłam buty na koturnie i rzuciłam szybkie
-Wychodzę!
Przed domem stało już czarne terenowe auto z włączonym silnikiem.
Otworzyłam drzwi samochodu i wskoczyłam do środka.
Liam miał na sobie koszulke bez rękawów z logo Malibu Beach, jeansowe spodenki i okulary przeciwsłoneczne.
- Oddałem ci już bluzę...zegarek też chcesz? - zapytał złośliwie.
- Hej. Przeprzaszam, tak? Nie zauważyłam, jedźmy już.
Ruszyliśmy w stronę plaży.
Po drodze kilka razy upomniałam go żeby patrzył gdzie jeździ, bo serio, nie mam pojęcia jak on zdał na to prawo jazdy.
- Przysięgam, że zaraz wyrzuce cię z tego auta, jak nie przestaniesz marudzić!
Po paru minutach byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu na przeciwko Coffie Heaven zaraz obok wejścia na plaże.
- Dzięki za...to.
- Spoko jakby coś to jestem w wodzie - uśmiechnął się i skręcił w lewo, żeby poszukać wolnego parkingu.
Podeszłam do lady. Stał tam chłopak na oko w moim wieku.
- Hej, jestem Jessica. Mam dzisiaj rozmowe o pracę.
- Siemka, nazywam sie Sam. Zaraz zawołam szefa. - zniknął na chwile za drzwiami do biura kierownika - Powiedział, żebyś weszła. Powodzenia.
-Dzięki - uśmiechnęłam się.
Przy biurku siedział facet po trzydziesctce w koszuli z krótkim rękawem, do której przyczepiona była plakietka z napisem "Rick". Zadał mi kilka pytań, przeczytał moje CV i uśmiechnął sie.
- Zostajesz przyjęta, będziesz pracowała w poniedziałki, wtorki i środy od 9:30 do 14:00 przez następny miesiąc a później zobaczymy ok?
- Tak. - kiwnęłam głową.
- Do zobaczenia.
- Do widzenia.
Wyszłam w pokoju i znalazłam wzrokiem Sama. Podszedł do mnie.
- I jak?
- Wygląda na to, że będziemy razem pracować od poniedziałku.
- Wow, to super! Przepraszam, pogadałbym jeszcze chwilę z tobą, ale jest dużo ludzi.
- Jasne. Leć, zobaczymy się w poniedziałek.
Wyszłam na zewnątrz. Nie bardzo wiedziałam co mam teraz zrobić. Poszłam na plażę się przejść.
Była dość mała. Od reszty brzegu odgradzały ją kamienie a z drugiej strony drzewa.
Spojrzałam na wodę i przebiegłam wzrokiem po pływających ludziach i serferach. Kiedy zmrużyłam trochę oczy zobaczyłam, że jeden z nich to Liam.
Dobrze trzymał się na desce i brał nawet największe fale.
Po chwili zobaczył, że stoję na brzegu i zachwiał się tak, że myślałam, że spadnie, ale odzyskał równowagę.
Przypłynął do brzegu, podbiegł i ochlapał mnie.
Po jego ciele spływały krople wody a jego mięśnie były wyraźnie wypracowane. Odgarnął włosy z czoła i odezwał się zdyszany.
- "Wiesz, że podglądanie jest karalne?" - zaśmiał się.
- Po prostu stałam na plaży. - uśmiechnęłam się do niego, a on pokręcił głową.
- Przyjęli cię do pracy?
- Tak, zaczynam w poniedziałek.
- Aaa...właśnie! Gadałem wcześniej z Lukiem i dziewczynami i dzisiaj wieczorem jedziemy tu na plaże, żeby właściwie zacząć wakacje. Wbijasz?
- Tak ale nie mam jak jechać...no chyba że...
- Spoko, zawsze jedziemy jednym albo dwoma autami. Zabierzemy cie.
- Okej. - uśmiechnęłam się szeroko.
- Odniosę tylko deskę i pojedziemy z powrotem.
Podszedł do schowka, przy którym podał rękę ciemnoskóremu facetowi i zostawił ją tam.
- Możemy już iść?
- Tak. Właściwie to znasz chyba każdą osobę w tym mieście. - spojrzałam na niego do góry
- Bez przesady, ale mieszkam tu całe życie więc jakoś tak wyszło.
Kiedy byliśmy już przy samochodzie otworzył drzwi i wyjął fajki i zapalniczkę.
- Zaczekaj chwilę. Potrzebuję jednego.
Skinęłam głową i patrzyłam jak wkłada papierosa do ust, po przeciwnej stronie jego kolczyka. Zapalił go i zaciągnął się dymem, który wypuścił do góry.
- Um...mogę?
- Chcesz moją fajke?
- Pociągne tylko raz.
Podał mi papierosa. Paliłam już kiedyś, ale tym razem chciałam zaciągnąć się na prawdę mocno. Kiedy to zrobiłam zaczęłam kaszleć a Liam stał i śmiał się.
- Haha profesjonalnie. Nawet ja nie umiem się tak zaciągać. Daj mi to zanim się coś sobie zrobisz.
Poczułam jak staję się czerwona i nadal czułam dym w swoich płucach i gardle.
Wsiadłam do samochodu i poczekałam tam, aż Liam dopali do końca. Wszedł do środka i ruszyliśmy.
Przez całą drogę uśmiechał się i starał się stłumić śmiech.
Kiedy wychodziłam już z auta rzuciłam mu "Dzieki, do później" a on widocznie nie umiał już powstrzymać komentarza.
- Wiesz, że ją obśliniłaś? To tak jakbyśmy się całowali. - uśmiechnął się szeroko, a w jego oczach coś błysnęło.
Strzeliłam facepalma i zamknęłam drzwi od samochodu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej :) Jak się podoba? Następny rozdział, dużo dłuższy już się produkuje.
Aaa..no i jeszcze raz spóźnione wszystkiego najlepszego dla mojej koleżanki i czytelniczki Klary <3
A teraz kolejna prośba: PROSZĘ WAS O JAKIEKOLWIEK KOMENTARZE / Spring :)
super lece czytać .Dzięki
OdpowiedzUsuń