Jessica Avalon Green's POV
To nie był dobry dzień. Siedziałam pod kocem w pokoju i oglądałam Faiking it. Nagle wróciła moja mama i rzuciła:
-Wyjeżdżamy!
Cóż...zignorowałam ją
-Słyszysz? Wyjedżamy.
-Słyszę. Umm..a może coś więcej?
Położyła na stole 3 bilety na samolot do Brimingham.
-Lecimy do Roberta /warto wspomnieć, że Robert to nowy chłopak mamy/. Dostał lepszą pracę i kupił mały dom niedaleko centrum, więc..
Nie dokończyła. Przerwałam jej.
-Czekaj, to są bilety w jedną strone
-Właśnie to chciałam powiedzieć.
-Nie możesz tego zrobić!
-Nie rozumiem z czym masz problem?! - jej mina mówiła, że na prawde nie widzi o co chodzi.
-Z tym, że chcesz sie wyprowadzić do swojego faceta, którego znasz 6 miesięcy i to przez neta. Czy ty to słyszysz?
-Daj spokój. Jestem dorosła i jestem twoją matką
Przewróciłam oczami
-Serio? Bo to ja się tu czuje tą "dorosłą"
-To skoro tak to złóż podanie do nowej szkoły.
Ok...przysięgam, że zaraz nie wytrzymam!
-Nie możesz poczekać rok, aż skończe liceum? Matura, ostatni bal i te rzeczy
-Przykro mi
Widzę właśnie...
-Nie mamy o czym rozmawiać, Chloe wybrała uniwersytet niedaleko Wolverhampton, więc będzie zadowolona.
-Czy ty jesteś normalna? Podejmujesz taką decyzje w jeden dzień!
-Nieprawda. Długo o tym myśleliśmy.
-Gówno prawda!
Widziałam, że już chce podać kolejny bezsensowny argument, żeby tam lecieć, ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Boże to Chloe! Nareszcie. Może da rade ogarnąć naszą matke. Ona oczywiście od razu pobiegła do drzwi przywitać Chlo i powiedzieć jej o swoich chorych planach. Ja nie miałam ochoty tego słuchać, poszłam się przejść
Kiedy wróciłam było już po rozmowie. Poszłam na góre do pokoju Chloe
-Hej, wybacz że tak wyszłam i nawet sie nie przywitałam, ale...
-Jasne, spodziewam się jak zareagowałaś na przeprowadzkę. Nie martw się Jess - uśmiechnęła się do mnie a ja odpowiedziałam jej uśmiechem.
-Ale w sumie to nie jest taki zły pomysł.
-Błagam powiedz, że nie chcesz tam jechać.
-Przepraszam. Na pewno dasz sobie radę. Znajdziesz nowych znajomych..wiem, że to trudne ale i tak prawie nie masz tu przyjaciół.
Ok, ała...
-Czyli nie mam wyjścia.
Przytuliła mnie i poszła pod prysznic.
Oficjalnie umarłam
Wróciłam do siebie, weszłam na twittera i powoli przyjmowałam wiadomość, że za tydzień wyjeżdżam do zupełnie obcego miasta ze zwariowaną matką, siostrą, której nie poznaję prosto do domu nieznajomego mężczyzny...MIŁO
------------------------------------------
Za nami prolog :) mam nadzieję że się wam podoba. Jest bardzo krótki, ale następne rozdziały będą coraz dłuższe.
WAŻNE! Jeśli tu jesteś i czytasz to proszę o komentarz. To bardzo motywuje. Rozdział 1 w najbliższy poniedziałek - Spring :))
To nie był dobry dzień. Siedziałam pod kocem w pokoju i oglądałam Faiking it. Nagle wróciła moja mama i rzuciła:
-Wyjeżdżamy!
Cóż...zignorowałam ją
-Słyszysz? Wyjedżamy.
-Słyszę. Umm..a może coś więcej?
Położyła na stole 3 bilety na samolot do Brimingham.
-Lecimy do Roberta /warto wspomnieć, że Robert to nowy chłopak mamy/. Dostał lepszą pracę i kupił mały dom niedaleko centrum, więc..
Nie dokończyła. Przerwałam jej.
-Czekaj, to są bilety w jedną strone
-Właśnie to chciałam powiedzieć.
-Nie możesz tego zrobić!
-Nie rozumiem z czym masz problem?! - jej mina mówiła, że na prawde nie widzi o co chodzi.
-Z tym, że chcesz sie wyprowadzić do swojego faceta, którego znasz 6 miesięcy i to przez neta. Czy ty to słyszysz?
-Daj spokój. Jestem dorosła i jestem twoją matką
Przewróciłam oczami
-Serio? Bo to ja się tu czuje tą "dorosłą"
-To skoro tak to złóż podanie do nowej szkoły.
Ok...przysięgam, że zaraz nie wytrzymam!
-Nie możesz poczekać rok, aż skończe liceum? Matura, ostatni bal i te rzeczy
-Przykro mi
Widzę właśnie...
-Nie mamy o czym rozmawiać, Chloe wybrała uniwersytet niedaleko Wolverhampton, więc będzie zadowolona.
-Czy ty jesteś normalna? Podejmujesz taką decyzje w jeden dzień!
-Nieprawda. Długo o tym myśleliśmy.
-Gówno prawda!
Widziałam, że już chce podać kolejny bezsensowny argument, żeby tam lecieć, ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Boże to Chloe! Nareszcie. Może da rade ogarnąć naszą matke. Ona oczywiście od razu pobiegła do drzwi przywitać Chlo i powiedzieć jej o swoich chorych planach. Ja nie miałam ochoty tego słuchać, poszłam się przejść
Kiedy wróciłam było już po rozmowie. Poszłam na góre do pokoju Chloe
-Hej, wybacz że tak wyszłam i nawet sie nie przywitałam, ale...
-Jasne, spodziewam się jak zareagowałaś na przeprowadzkę. Nie martw się Jess - uśmiechnęła się do mnie a ja odpowiedziałam jej uśmiechem.
-Ale w sumie to nie jest taki zły pomysł.
-Błagam powiedz, że nie chcesz tam jechać.
-Przepraszam. Na pewno dasz sobie radę. Znajdziesz nowych znajomych..wiem, że to trudne ale i tak prawie nie masz tu przyjaciół.
Ok, ała...
-Czyli nie mam wyjścia.
Przytuliła mnie i poszła pod prysznic.
Oficjalnie umarłam
Wróciłam do siebie, weszłam na twittera i powoli przyjmowałam wiadomość, że za tydzień wyjeżdżam do zupełnie obcego miasta ze zwariowaną matką, siostrą, której nie poznaję prosto do domu nieznajomego mężczyzny...MIŁO
------------------------------------------
Za nami prolog :) mam nadzieję że się wam podoba. Jest bardzo krótki, ale następne rozdziały będą coraz dłuższe.
WAŻNE! Jeśli tu jesteś i czytasz to proszę o komentarz. To bardzo motywuje. Rozdział 1 w najbliższy poniedziałek - Spring :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz