niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 8

Stałam pod prysznicem a ciepła woda koiła moje nerwy. Próbowałam zapomnieć o wszystkim, ale ciągle zadawałam sobie pytanie, czy "LIAM", który wysłał jej tą wiadomość to właśnie ten Liam. Moja ciekawość nie dała za wygraną. Zakręciłam wodę, wytarłam się i ubrałam piżamę, po czym poszłam do pokoju Chloe. Właśnie miała wychodzić, ale udało mi się ją zatrzymać na chwilę.
- Eh, Chlo mogę mieć pytanie?
- Ta, ale szybko, bo się spieszę.    
- Jak podawałam ci telefon zobaczyłam, że dostałaś wiadomość od jakiegoś Liama.
- No...tak a czemu? -spytała wyraźnie zdziwiona.
- Czy...czy to był ten Liam? - wskazałam przez okno w stronę  jego domu i cała oblałam się rumieńcem.
- Nie no co ty! Nawet go nie znam - zaśmiała się. - Mogę już iść?
- Tak jasne i zapomnij, że cię o to spytałam.
Pocałowała mnie w policzek i zeszła na dół. Było mi głupio, że ją o to spytałam. Trudno. Weszłam do pokoju i rzuciłam niepewne spojrzenie w kierunku balkonu w nadziei, że go tam zobaczę. Zobaczyłam jego cień, jak podchodzi do okna. Zbliżyłam się do drzwi, ale on nie wyszedł...po prostu zasłonił rolety

Oczywiście.

Położyłam się na łóżku i włączyłam MacBooka żeby pooglądać jakiś film. Nagle mój telefon zawibrował. Odblokowałam go i zobaczyłam sms'a od nieznanego numeru;                                            
? - Hej to ja Tom. Miałabyś ochotę jutro gdzieś wyjść? :)
Ja - Jutro pracuję i nie dam rady nigdzie wyjść.                                          
Tom - Oh, szkoda. To może innym razem. Śpij dobrze ☆
Ja - Dobranoc :)

A może powinnam była się zgodzić? Wydaje się być serio fajny...cóż teraz i tak już za późno.


Obejrzałam sobie Dary Anioła, po raz setny i poszłam spać.
W środku nocy obudził mnie hałas. Ale kiedy wyszłam z pokoju zobaczyłam, że to tylko Chloe wróciła do domu. Przywitała mnie bardzo zmęczonym uśmiechem, a ja wróciłam do łóżka. Przez resztę nocy nie umiałam spać. Czekałam tylko aż zadzwoni mój budzik i będę mogła zacząć swoje przygotowania do pracy. Kiedy zapadłam w lekki sen, jak na ironię mój budzik zadzwonił. Wstałam, przygotowałam się i zeszłam na dół zaczekać na Sama. On jak zawsze lekko spóźniony i jak zawsze uśmiechnięty podjechał pod mój dom. Przytulił mnie mocno i pojechaliśmy w stronę plaży. Dzisiejszy dzień był dość spokojny i praca szła nam łatwo, aż do momentu kiedy przyszedł Liam.
-Hej Jess.
-Cześć.-uśmiechnęłam się profesjonalnie.
-Proszę koktajl z mango.
Zabrałam się do przygotowywania napoju.
- Chcesz jakiś napis na twoim kubku? - zapytałam sucho.
- Tak "Wybacz mi, to co wtedy powiedziałem. Jestem złym kutasem".

Oh...nie uśmiechaj się!

- Okay. - napisałam i podałam mu koktajl
- Lou i Harry robią dzisiaj imprezę i jesteś zaproszona. Można przyprowadzić osobę towarzyszącą, więc... - urwał.
- To świetnie! Sam na pewno chciałby was poznać. - klasnęłam w ręce.
- Ee okay. Wyślę ci wiadomość z adresem i godziną. I mam nadzieję, że lubisz mango.
Zostawił pieniądze, odwrócił się i wyszedł. Patrzyłam przez chwilę na kubek z napisem i zastanawiałam czy dobrze to rozegrałam.
- Hej Sam, chciałbyś iść dzisiaj ze mną wieczorem na imprezę?
- Wow jasne! A Luke tam będzie?
- Na sto procent. - zaśmiałam się.
- Szczegóły napisze mi Liam, a później ci je prześlę.
- Luzik. Przyjadę po ciebie skuterem. W razie czego można go tam zostawić przez noc, nic mu się nie stanie.
- Kochany jesteś.
- Wiem o tym. - puścił mi oczko.
Z zaplecza wychylił się nasz szef i zawołał nas, żebyśmy odebrali zapłatę za  godziny w tym tygodniu. Nie było to dużo kasy, ale jednak coś. Po długim namawianiu Sama, przyjął pieniądze za paliwo i odwiózł mnie do domu. Powiedziałam mamie, że idę dzisiaj na imprezę urodzinową do Lottie i że wrócę późno, niespecjalnie pytając ją o        pozwolenie. Z resztą ona od pewnego czasu jest tak zahipnotyzowana Rob'em, że nie bardzo zwraca uwagę na to, co robię. Nie żeby mi to przeszkadzało. Poszłam do pokoju i zaczęłam gorączkowo przeszukiwać szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Zdecydowałam się  na czarną, krótką spódniczkę, koszulę na ramiączkach, którą włożyłam do spódniczki i czerwone czółenka. Poszłam wziąć prysznic i kiedy wyszłam zobaczyłam wiadomość od Liama;
Liam - Do zobaczenia na HighBeach o 8.pm :) ubierz się ładnie, czekam xx

Przesłałam informacje do Sama i wyszłam z łazienki. Z dołu usłyszałam wołanie mamy na obiad, więc wskoczyłam w dresy i zeszłam do kuchni. Makaron, jak na zdolności mojej matki był na prawdę dobry. Odpowiedziałam na ich pytania odnośnie pracy, znajomych i wróciłam szykować się do wyjścia. Zafarbowałam końcówki na granatowo i pomalowałam paznokcie. Nie spieszyłam się z niczym, bo miałam sporo czasu. Co chwilę zerkałam w stronę okna, ale Liama tam nie było.
Była 07:00pm.
Siedziałam na łóżku prawie gotowa do wyjścia i czekałam na Sama. Zobaczyłam, że Liam zaczął krzątać się po swoim pokoju. Widziałam jak wciąga na swoje szczupłe nogi jasne jeansy i jak wkłada ciemną koszulkę, która idealnie eksponowała jego mięśnie. Na koniec ułożył sobie włosy i psiknął się perfumem, ale nie widziałam jakiej marki. Otworzył okno i wyszedł na zewnątrz zapalić. Obniżyłam się na łóżku, tak, żeby mnie nie widział i napawałam się widokiem tego pięknego człowieka. Nagle zadzwonił Sam.
- Halo?
- Będę po ciebie za 20 minut okay?
- Tak, czekam.
Pożegnał się i odłożył słuchawkę. Na prawdę go lubiłam. To taka miła i kochana osoba - zupełne przeciwieństwo Pana Pieprzę Każdą. Zastanawiałam się co jest w Liamie takiego, że nie mogę przestać o nim myśleć...
Minuty szybko mijały i nagle była już 7:30pm.
Usłyszałam znajomy dźwięk tlaksonu skutera i zbiegłam na dół, rzucając szybkie "cześć. do jutra!!". Sam wyglądał przeuroczo w niebieskiej koszuli w kwiatki. Usiadłam za nim i pojechaliśmy na miejsce.
Zanim znaleźliśmy to miejsce i "zaparkowaliśmy" skuter było paręnaście minut po ósmej.
Impreza była w dwupiętrowym drewnianym  domku z dużym patio i wyjściem prosto na plażę. Już ze znacznej odległości było słychać muzykę i bawiących się ludzi.
Weszliśmy do środka i od razu podbiegł do nas Harry. Przedstawiłam mu Sama, porozmawialiśmy chwilę, po czym Hazz przeprosił nas i poszedł przywitać kolejne osoby. Rozejrzałam się dookoła. Było dużo ludzi, znałam tylko kilka osób, więc jak najszybciej chciałam znaleźć Lottie i Tori. Natknęłam się wzrokiem na Luke'a. Delikatnie pchnęłam Sama łokciem.
- Patrz to on. - dyskretnie wskazałam palcem.
- Kurwa, rzeczywiście! Jak wyglądam?
- Wyglądasz bardzo dobrze. - zaśmiałam się - Idź do niego.
- Okej...to idę...
Uśmiechnęliśmy się do siebie i po chwili stałam już sama między tym tłumem. Poszłam do kuchni po drinka. Nalałam sobie trochę wódki do plastikowego kubka i zalałam ją colą. Omal nie oblałam się nim, kiedy usłyszałam za sobą głos Liama
- Witaj Jess.
                     
Czy to do mnie? Tak do ciebie kretynko!

- Cześć. - odwróciłam się i powiedziałam to tak spokojnie jak umiałam.
- Czekałem tylko aż twój chłopak odejdzie od ciebie. Musimy pogadać.
- Ee...jasne, ale o czym chcesz rozmawiać?
- Chciałem cię przeprosić za tą akcję...nie miałem niczego złego na myśli.
Upiłam szybko dużego łyka.
- Rozumiem, w porządku...
- To dobrze. - uśmiechnął się z ulgą - Chcesz zatańczyć?
- Tak tylko najpierw dokończe drinka.
Zabrał kubek z mojej ręki, wypił zawartość na raz, złapał mnie za rękę i pociągnął na parkiet. Weszliśmy akurat na początek "Teenage Dream"    
Liam poprowadził mnie w środek tłumu i złapał w talii. Wciągnęłam brzuch. Zaczęliśmy tańczyć w rytm Katy śpiewającej z głośników. Jego kciuki zataczały małe kółka na moich biodrach, jego usta były lekko rozchylone i pachniał tak odurzająco pięknie, że moje nogi miękły pode mną. W pewnym momencie przesunął dłoń na mój tyłek i przycisnął mnie do siebie, tak, że nasze nosy prawie się stykały, a my skrzyżowaliśmy spojrzenia. Moje ciało płonęło czując go tak blisko a mój oddech  stał się niewiarygodnie szybki. Liam nachylił się i szepnął do mojego ucha:
- Chciałbym cię pieprzyć i to zaraz.

Moje ciało rozpłynęło się a serce podeszło do gardła. Przełknęłam ślinę i zamrugałam kilka razy. Co miałam mu odpowiedzieć?
Liam odsunął się kawałeczek i spojrzał na mnie, czułam jak moja twarz robi się purpurowa.
-Ale nie martw się nie zrobię tego bez twojej zgody. Pójdę nam po coś do picia.
Kiwnęłam głową a on pocałował mnie słodko w policzek i poszedł do kuchni.
Policzek zaczął mnie mrowić a moje serce biło jak szalone. W głowie miałam tylko jedno pytanie: Czy on mówił to na prawdę?

Po paru minutach Liam wrócił z dwoma kubkami w rękach.
- Proszę, cola dla ciebie.
- Cola? Nie traktuj mnie jak dziecko, jestem pełnoletnia.
- Spokojnie, jest tam trochę wódki. Po prostu nie chcę, żebyś mi tu spawiowała. - zaśmiał się a jego cudowne, orzechowe oczy świdrowały mnie na wskroś.
Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się.
Nagle podbiegł do nas Niall i powiedział, że w jadalni robią shoty. Poszliśmy za nim i zobaczyliśmy dużo osób, stojących wokół stołu. Zayn leżał na stole a Lottie klęczała obok niego. Luke rozlał wódkę      wzdłuż jego torsu i brzucha i włożył mu kawałek limonki do ust.
Widziałam takie rzeczy na filmach, ale nigdy tego nie robiłam.  
Lottie zaczęła zlizywać wódkę z ciała Zayna. Robiła to tak zmysłowo i delikatnie, że jego mięśnie napinały się pod jej językiem. Później wyjęła limonkę z jego ust, pocałowała go i zjadła owoc. Wszyscy zaczęli gwizdać i krzyczeć. Następnie było kilka innych par, w tym Niall i jakaś dziewczyna, której nie znam. Liam złapał mnie za łokieć.
- Chcesz iść?
- Ja nie jestem pewna czy potrafię to robić...
- Nie będziesz musiała nic robić, tylko położysz się na stole. - przesunął dłonią po moim policzku - Kiedyś musi byś ten pierwszy raz.
- Okay, mogę spróbować.
- Widzę, że po alkocholu robisz się odeażniejsza. Zapamiętam to sobie. Tylko zdejmij bluzkę.
Zrobiłam to, weszłam za nim na stół i położyłam się na nim i czekałam aż Luke wyleje na moje ciało wódkę.
Wciągnęłam brzuch, kiedy spływała na niego zimna ciecz i wzięłam do ust kawałek limonki.
Liam odłożył na bok moją bluzkę i przez sekundę nieruchomo mi się przyglądał. Nachylił się nade mną i położył usta tuż pod pępkiem. Przeciągnął język dalej i zamoczył go w moim pępku. Moje ciało naprężyło się pod tym delikatnym dotykiem, a ja przymknęłam oczy. Przesunął język wzdłuż mojego brzucha i zatrzymał go na mostku. Wyjął mi limonkę z ust i zjadł ją. Podał mi rękę, żebym się podniosła i podał mi bluzkę, a ja ubrałam ją. Zeszliśmy ze stołu w towarzystwie krzyków i gwizdów, a Lou i Hazz podeszli do nas.
- Chcielibyście zostać tu spać? - spytał dość wstawiony Louie.    

- Myślę, że to dobry pomysł, bo nikt nie da rady samodzielnie dotrzeć do domu. - odpowiedział Liam.
Harry poklepał go po ramieniu, chwycił Lou za rękę i poszli razem do łazienki.
- Powinnam uprzedzić Sama. - stwierdziłam
- Aaah no tak twój nowy chłopak powinien wiedzieć, że zostajesz tu na noc i to ze mną. Chociaż przez cały czas jakoś średnio się tobą interesował.
- Słuchaj Sam nie jest moim chłopakiem, tylko przyjacielem, jasne? Do tego jest gejem i podoba mu się Luke.
- Czemu wcześniej mi nie powiedziałaś? - zapytał z gniewem.
- Bo chciałam zobaczyć co zrobisz, żebym o nim zapomniała i skoncentrowała się tylko na tobie. - na moje słowa zmrużył oczy.
- Podeszłaś mnie...przez cały wieczór nie uprawiałem seksu, żeby być z tobą i nie dopuścić go do ciebie...a on jest gejem. Czuję się jak kretyn!
- Dlaczego nie chciałeś go do mnie dopuścić? To chyba moja sprawa kto będzie mnie dotykał.
- Jesteś wstawiona, a on mógłby to wykorzystać i cię przelecieć. - zmarszczyłam brwi. - A uważam, że on nie byłby odpowiednią osobą na twój pierwszy raz.      
- Słucham? Ja nie wybieram ci dziewczyn, które możesz rżąć, a których nie, więc nie wtrącaj się w te sprawy, bo jeśli będę chciała z kimś pójść do łóżka to pójdę! A teraz wybacz, ale idę poszukać Sama.

Poszłam w kierunku kuchni, żeby tam rozejrzeć się tam za nim. Znalezienie go zajęło mi kilka minut, ale w końcu zobaczyłam go siedzącego na kolanach Luke'a. Całowali się siedząc na kanapie na patio, trzymając w rękach drinki. Chrząknęłam delikatnie.
- Umm...Sam, czy chciałbyś tu dzisiaj przenocować a rano wrócić do domu?
- Hej Jess. - powiedział oderwany od jego ust Luke.
- Cześć. - odpowiedziałam przyjaźnie.
- Jeśli to możliwe to pewnie, że chcę zostać - powiedział rozpromieniony Sam.
- Okay i mam nadzieję, że nie gniewacie się, że wam przeszkodziłam. - uśmiechnęłam się niewinnie.
- Jasne, że nie. Jeszcze raz wielkie dzięki za to wszystko.
Sam ścisnął moją rękę i znów zwrócił swoją uwagę na Luke'a.
Poszłam zrobić sobie drinka i chwiejnym krokiem wyszłam z powrotem na dwór. Zastałam tam Liama i o dziwo bez żadnej dziewczyny.
- Jess nie powinnaś już pić tego drinka, to za dużo. - upomniał mnie.
- Mam ochotę się dzisiaj porządnie napić!
- Odłóż go.                                
- Bo co? - zachichotałam, a on spojrzał na mnie groźnie. - Dobrze mamo...
Odstawiłam kubek i zerknęłam na telefon, była 01:27am. Pijani ludzie powoli opuszczali dom, zabierając ze sobą tych, którzy sami nie dawali rady. Poczułam się strasznie senna i zrobiło mi się niedobrze. - Liam...ja muszę gdzieś usiąść, bo zaraz puszczę pawia...
On chwycił mnie w talii i prowadził do kanapy, a ja osunęłam się na jego ręce. Trzymał mnie mocno, tak, żebym nie upadła, po czym położył mnie na sofie. Na wpół zamkniętymi oczami widziałam Lou i Harrego krzątających się żeby, choć trochę ogarnąć bałagan. Luke i Sam przyszli powiedzieć "dobranoc" i oboje mocno wstawieni poszli do sypialni na dole. Wszyscy goście już wyszli więc zrobiło się całkiem cicho. Prawie zasnęłam na kanapie, ale wtedy poczułam, że ktoś mnie dotyka. Przebudziłam się.  To był Liam
- Shhhh...- szepnął delikatnie.
Nie protestowałam i dałam mu się podnieść. Jedną ręką podtrzymywał moje plecy, a drugą nogi. Wtuliłam twarz w jego tors i zamknęłam oczy, a on zaniósł mnie do jednej z sypialni na górze.



Kiedy się obudziłam  była 10:47am.
Rozejrzałam się zdezorientowana i chwilę zajęło mi pozbieranie myśli i dotarcie do tego co tu robię...Miałam na sobie tylko majtki i stanik. Zaniepokojona zaczęłam szukać wzrokiem moich ubrań i zobaczyłam, że leżą na krześle razem z rzeczami Liama, ale jego nie było w tym pokoju. Potrząsnęłam głową, miałam okropnego kaca. Na łóżku, po mojej lewej stronie leżała karteczka: "Awaryjna sukienka wisi na drzwiach ~ Liam".
Przede mną wisiała lekka, czarno-biała sukienka. Zastanawiało mnie dlaczego jestem rozebrana i czyja to sukienka. Miałam nadzieję, że nie zrobiłam niczego głupiego, kiedy byłam pijana. Wstałam z łóżka, żeby się ubrać i w tym samym czasie drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł Liam. Miał mokre włosy i ręcznik owinięty na biodrach.

FOTKA Z IMPREZY:



------------------------------------------------------------------------------------
Od teraz pod każdym rozdziałem będę wstawiać zdjęcie nawiązujące do zdarzeń z tego rozdziału. ~ Spring :)

1 komentarz: